popieram akcje

wtorek, 19 maja 2015

 

Michelle już po raz drugi startuje w konkursie "Czytaj z mamą, czytaj z tatą" organizowaną przez Polską Szkołę w Galway. W ubiegłym roku otrzymała książkę za udział w konkursie. Bardzo ją to ucieszyło i zmotywowało, aby i w tym roku wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Konkurs cieszy się popularnością wśród najmłodszych, dzięki czemu idea konkursu - czytelnictwo w języku polskim na emigracji jest coraz lepiej promowane i myślę, warto wspomnieć o tej akcji.

W tym roku ulubioną książką Misi są "Przygody kota Filemona" Marka Nejmana i Sławomira Grabowskiego. Toteż i na zdjęciu z tą właśnie książką i w towarzystwie swojego kociego ulubieńca. Zarówno czytanie książki, jak i praca plastyczna ze wsparciem rodzica ( w ramach regulaminu), bo  najcenniejsze w tym konkursie jest właśnie wspólnie spędzony czas i zaangażowanie dziecka i rodzica.

 

 

Dla wszystkich oczywiste jest, że czytanie z mamą lub tatą pozytywnie wpływa na rozwój dziecka, ale mnie ostatnio zainteresował pewien projekt dziecięcego czytania kotom żyjącym w schroniskach nazwany "Książkowi Kumple", który wystartował w miejscowości Birdsboro w Pensylwanii. Projekt poparty przez amerykańskich naukowców, którzy udowadniają obopólne korzyści z czytania dzieci dla zwierzaków. Pomysł ten sprawdza się również w Polsce w bydgoskim schronisku. W wybrany dzień 3 uczniów zabiera ze sobą książki z biblioteki szkolnej i idzie do schroniska. Na miejscu czytają wśród kocich towarzyszy. Dzieci uczą się płynnie czytać w obecności słuchacza, który nie poprawia, nie ocenia, nie krytykuje. Kontakt z kotem poprawia nastrój, obniża poziom lęku, co czyni proces nauki przyjemnym i bardziej komfortowym. Koty to indywidualiści, dzieci uczą się przy nich rozwijać własny indywidualizm, a przy okazji też uczą się szanowania czyjejś przestrzeni. Zwierzęta natomiast czują się bardziej zadbane, kochane. Takie spotkania są początkiem przyjaźni, a być może w przyszłości i adopcji. Miarowy dźwięk głosu wpływa kojąco na samopoczucie kotów. Przełamują strach do ludzi, co zwiększa ich szansę na adopcję. Pewne jest jedno, że obie strony dostają ogromną dawkę miłości i bliskości.

 

 

Nasz kot Mike tydzień temu miał operację łapki, mimo wszystko humor obojgu dopisuje i wspólne czytanie jest źródłem radości :)

 

środa, 15 stycznia 2014

W Polsce - pamiętam, że na koncerty WOŚP chodziłam, aczkolwiek nie każdego roku.

Na Owsiaka trafiłam, ale nie z okazji WOŚP, tylko był prezenterem na festiwalu w Łęknicy.

Syn po urodzeniu skorzystał z programu Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków sfinansowanego przez WOŚP.

W Irlandii nadrabiam zaległości ;) 22.Finał WOŚP i jestem w sztabie w Carlow, a dokładnie w komisji podliczającej pieniądze.

Zebraliśmy 1172,32 euro i 49,70 zł - suma, której żeśmy się nie spodziewali. Hojność darczyńców nas pozytywnie zaskoczyła :)

 

 

 U góry zespół wokalno-muzyczny "Polskie Słowiki".

 U dołu siedzę w środku dumna jak paw, dzierżąc w rękach puszkę. Ale roboty z tym miałyśmy, że hej.

 

 

 

 

 

 

Sie ma do następnego roku :)

niedziela, 20 stycznia 2013

Im bardziej tu zaglądacie, tym bardziej mnie tu nie ma, co nie znaczy wcale, że nic się nie dzieje. "Raptularz z Irlandii" dołączył do akcji polonijnego portalu z Nowego Jorku "Dobra Polska Szkoła". Akcja zwie się: "w naszym domu mówimy po polsku". Niby taka oczywistość, jak ma się oboje rodziców Polaków, a jednak nie do końca. Jeszcze parę lat temu syn potrafił mnie powalić ciętymi ripostami w języku polskim, dziś muszę kilka razy nawet powtarzać zdanie zanim zrozumie jego sens. Angielski w szkole i po szkole zdominował go całkowicie, a uczęszczanie do polskiej szkoły w soboty to jak plasterek na ranę postrzałową. No, ale się nie poddajemy. Więcej o akcji można się dowiedzieć z baneru umieszczonego w bocznej szpalcie.

 

 

 

To była akcja, a teraz rekreacja. Dzieciaki posłałam na kółko taneczne. Z Adamem to ciężka sprawa. Najpierw chodził przez dwa lata na lekkoatletykę. Nudził się okropnie. Potem na taekwondo. Po pierwszych sukcesach wkroczyła znowu nuda. Po pół roku zrezygnowaliśmy. W szkole uczy się świetnie, z matematyki orzeł, ale wciąż nauczycielka narzeka, że Adam nie angażuje się w żaden sport, z piłką nożną miał chwilowy zachwyt. Rowerem jeździć nauczył się dopiero  w ostatnie wakacje, ale tylko dlatego, że mu nie odpuściłam. Tańce to jego ostatnia szansa, ale nie wydaje mi się, żeby jego to interesowało. W każdym razie ma okazję trochę się poruszać, i więcej już od niego nie oczekuję. Cieszymy się sukcesami w innych dziedzinach.

 

Co innego Michelle. W domu uwielbia tańczyć, a te zajęcia akurat jej podpasowały. Zero onieśmielenia, chociaż jest jedną z najmłodszych uczestniczek. Widać w oczach pasję i chociaż w umiejętnościach na początku będzie daleko w tyle za starszakami, myślę że załapała bakcyla tanecznego :) Potrafiła też wypatrzeć, że w drugim końcu sali rozdają dzieciakom cukierki. Wpadła, obłupiła pierwszoklasistów z ich słodyczy i pobiegła do Adama pakując mu je w kieszenie. Taka zapobiegliwa ;) Doprawdy nie wiem, co z niej wyrośnie.

A tu już po zajęciach. W jednej ręce lizaki, w drugiej balony i dziarskim krokiem maszeruje do domu.

 

czwartek, 01 listopada 2012

Tak wygląda budynek szkolny, w którym w soboty dzieci uczą się polskiego.

O powstaniu naszej szkoły można przeczytać w "Polskiej Gazecie".

niedziela, 21 października 2012

Wczoraj oficjalnie rozpoczął się rok szkolny w Polskiej Szkole Społecznej w Carlow. Pani Kasia, która jest kierownikiem naszej placówki poprowadziła apel. Dzieci miały ustawić się w szeregu, ale emocje wzięły górę i pani Kasia, jak zwykle zresztą, oblepiona była stęsknionymi dzieciakami. Jak ona to robi? Widziałam też jej imponujące portfolio. Nie mam wątpliwości, że jest to odpowiednia osoba na to stanowisko.

W związku z tym, że szkoła jeszcze nie ma swojej strony internetowej wrzucam tu dwa zdjęcia z wczorajszego apelu. Rodzice, którzy wypatrzą na zdjęciach swoje pociechy mogą (a nawet powinni) skopiować je dla swoich prywatnych potrzeb.

Informujemy też, że dnia 27.10.2012 r. w sobotę w naszej szkole organizujemy zabawę roku - HALLOWEEN. Wszystkich uczniów zapraszamy do świata duchów, potworków, wróżek i czarodziejów. Dlatego zachęcamy dzieci do przebrania się w kostiumy.

Do zobaczenia :)

niedziela, 04 marca 2012

PustaMiska - akcja charytatywna

Raptularz z Irlandii przyłącza się do akcji "Pusta miska". 70 Twoich  kliknięć na stronę akcji to poprawa warunków jednego zwierzaka ze schroniska (płacą reklamodawcy). Za pośrednictwem tej strony można również przygarnąć zwierzaka realnie lub wirtualnie. Jeżeli bliska jest Wam ta idea klikajcie rano, we dnie, w nocy, bądźcie zawsze ku pomocy. U mnie na blogu można klikać w baner umieszczony w bocznej szpalcie. Powyższy z jakiś nieznanych mi powodów nie chce się łączyć. A mój czarny kot z Raptularza już dawno przyłączył się do tej akcji świecąc swoim wizerunkiem również na logo Pustej miski ;)

A na powyższym zdjęciu moje dwa psiaki z Polski. Misiek i Kuba to nie tylko podwórkowe psy stróżujące, ale również wierni towarzysze moich pieszych wędrówek. Misiek (czarno-biały) miał również zapędy na psa pasterskiego. Być może owce by się go słuchały, ale bydło sąsiada miało z nim raczej niezłą rozrywkę;) Chciałabym dodać, że psy mają własne ogrodzenie, nie "wiszą" na łańcuchach. Codziennie były też wypuszczane na wybieganie się. Oprócz pełnej miski dla psa również ważny jest swobodny ruch.

 

poniedziałek, 04 kwietnia 2011

Jeżeli chcesz, aby konie zostały wykreślone z listy zwierząt rzeźnych i uznania je za zwierzęta towarzyszące, nie zgadzasz się na śmierć koni w rzeźniach i jesteś za wprowadzeniem zakazu długodystansowego transportu koni na rzeź i ich tranzytu podpisz petycję Fundacji Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!

http://www.petycje.pl/petycja/6883/petycja_za_wprowadzeniem_zakazu_dlugodystansowego_transportu_i_uboju_koni..html

 

No to teraz trzeba być konsekwentnym i nie jadać więcej salami, a przynajmniej  z koniny.

czwartek, 24 marca 2011

A dziś posadziłam wirtualne drzewo w Beskidzie Żywieckim. Dzięki tej akcji posadzono już 2 miliony prawdziwych drzew. Do posadzenia zostały już tylko buki. Podaję adres:

www.postronienatury.pl