rodzinnie

niedziela, 17 lutego 2019

z okazji Dnia Kota wrzucam zdjecie mojej Niki. Jeszcze kilka miesiecy temu bezdomna, chora bidulka, teraz kanapowa pieknosc :)

 

czwartek, 20 grudnia 2018

Tak koty, bo od niedawna (ok. 2 miesiecy) jestem posiadaczka dwoch kotow. Nie wspominalam o tym, bo sama nie wiedzialam czy cos z tego bedzie.

Maja ( bardziej biala na zdjeciu) to moj kot numer jeden. Adoptowalam ja ponad rok temu ze schroniska. Miala wtedy ok. 3,5 miesiaca. Szybko sie zaaklimatyzowala i oswoila. Jest kotem bardzo przywiazanym do mnie, zazdrosnym i zaborczym, nie lubi dzielic sie moja uwaga z innymi kotami. Po prostu kocha za mocno. Uwielbia polowac i czasem przynosi mi zdobycze w prezencie. Lubi dominowac, nie przejdzie obok obcego kota jesli nie pacnie go kilka razy pazurem. Bardzo aktywna fizycznie, wrecz fruwa po dachach, murach, drzewach. Lubi wskakiwac mi na ramiona i obserwowac swiat z mojej perspektywy. Na zdjeciu to widac - musiala usiasc wyzej od drugiego kota, aby pokazac swoja przewage.

 

 

Moja druga kotka Niki to "kobieta po przejsciach". Miala kiedys dom, ale jej ludzka rodzina sie wyprowadzila i ja porzucila. Kotka przez jakis czas (rok, moze dwa) byla bezdomna. Na dodatek nie miala zrobionej sterylki i mnozyla sie na dziko. Kiedy sie poznalismy przyszla glodna do mnie do domu (okno bylo uchylone) z kocietami. Niki od poczatku byla milym i przyjaznym kotem i bardzo zdesperowanym. Nie bylo jej latwo przyprowadzic kocieta, ktore nie znaly ludzi. Postanowilam ja adoptowac. Pierwsze co zrobilam to wizyta u weterynarza, zrobienie sterylki i wyleczenie oka. Nastepnie kocieta (4-5 miesieczne) przekazalam do schroniska. Byc moze maja juz swoje domy.

Niki jest kotem bardzo przyjaznym. Lubi sie ze wszystkimi kotami w okolicy. Na poczatku nie chciala wychodzic z domu. Bala sie za kazdym razem, ze nie bedzie mogla wrocic. Trauma trwala jeszcze przez miesiac. Teraz czuje sie pewniej i bez problemu wychodzi nawet na cala noc i prowadzi swoje zycie towarzyskie z innymi kotami. Lubi zabawe, bawi sie wszystkim. Ma bardzo dobry wplyw na Maje i potrafi jej zlosc zmienic na energie do zabawy. Najczesciej bawia sie w "ganianego" albo graja w pilke. Wspaniale jest obserwowac ich beztroska zabawe, zwlaszcza teraz w zimowe, dlugie wieczory. Koty mnie uszczesliwiaja :)

 

 

niedziela, 01 kwietnia 2018

Z okazji zbliżających się Swiąt Wielkanocnych najserdeczniejsze życzenia: dużo zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa oraz mnóstwo wiosennego słońca życzę wszystkim :)

 

 

 

 

 

 

Ps. Słodkości na ostatnim zdjęciu to prezent od irlandzkich przyjaciół :)

 

 

poniedziałek, 05 marca 2018

Na kilka dni powróciła do nas zima i ku zaskoczeniu wszystkich spadł śnieg. Najbardziej z tego powodu ucieszyły się dzieci. Wolne od szkoły i mnóstwo zabawy na świeżym powietrzu. Nasza kotka Maja, bardzo skora do zabawy, również śnieg sobie upodobała. Na dowód zdjęcia, być może jedyne, takie unikatowe bym powiedziała, bo przecież nie wiadomo kiedy można się spodziewać śniegu w Irlandii.

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Na święta Bożego Narodzenia oraz na nadchodzący Nowy Rok, dużo radości i dobroci od ludzi, szczęścia rodzinnego oraz niosącego pokój, błogosławieństwa Bożej Dzieciny życzę wszystkim.

 

Ps. Na zdjęciu moja tegoroczna choineczka, większość ozdób pochodzi z Polski : )

 

poniedziałek, 30 października 2017

 

Ostatnio bardzo przeżywaliśmy zaginięcie naszego rudego kocura. Wyszedł dwa dni przed huraganem na obchód swoich dalszych włości. Niestety nie wrócił. Postanowiliśmy dać szansę na nowe życie kotce ze schroniska Ash Animal Rescue w Rathdangan (hrabstwo Wicklow). Ma zaledwie 3,5 miesiąca i bardzo szybko się zaaklimatyzowała. Okazało się, że Maja (tak daliśmy jej na imię) bardzo lubi, jak ktoś czyta jej książki. To jak mruczenie innego kota i czuje się z nami bezpiecznie. Michelle przy okazji trenuje czytanie, zawsze to fajniej jak się ma wiernego słuchacza. Kiedyś były takie akcje w Polsce. Dzieci ze szkoły szły do schroniska poczytać mruczkom. Zysk ogromny dla obu stron. Dzieci coraz lepiej czytały, uczyły się empatii i czuły się potrzebne. Koty przyzwyczajały się do obecności człowieka zwiększając swoje szanse na adopcję.

 

 

A ten gadżet nigdy nie był zaakceptowany przez naszego poprzedniego kota. Mike uważał to chyba za ekstrawagancję, bo wolał się położyć pod kaloryferem niż w tej rurze zakładanej na kaloryfer. Maja jest bardziej nowoczesna i od razu polubiła to ciepłe i przytulne miejsce do spania i zabawy. Młodzi łykają szybciej nowości ;)

 

Nasza tradycyjna dynia, którą kupujemy zawsze na Halloween. Tym razem motywem przewodnim lampionu jest kot. Projekt mój, wykonanie małżonka. Miałam wątpliwości czy da radę wyciąć ogonek, ale poradził sobie znakomicie. W przyszłym roku narysuję wzory celtyckie. Ciekawe czy da radę ;)

 

Muszę tu jeszcze wspomnieć o akcji, którą prowadzą polskie wolontariuszki dla schronisk w Irlandii. Jeśli ktoś chciałby pomóc i dołączyć do akcji, więcej informacji można uzyskać na facebooku - grupa otwarta "Uratuj zwierzaka w Irlandii".

 

 

 

niedziela, 16 kwietnia 2017

 

Najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Swiąt Wielkanocnych, smacznego jajka, mokrego dyngusa oraz samych miłych chwil w rodzinnym gronie.

 

 

 

 

 

czwartek, 22 grudnia 2016

 

Z okazji zbliżającego się Bożego Narodzenia życzę z wszystkim by los Wam sprzyjał, by zdrowie dopisywało, by marzenia się spełniały. Miłości, życzliwości i dobroci na co dzień, nie tylko od święta :)

 

                                                                                    rowena77

 

piątek, 25 marca 2016

 

Z okazji zbliżającej się Wielkanocy, życzę wszystkim spokojnych, zdrowych i wesołych świąt , czasu na odpoczynek oraz radości z nadchodzącej wiosny.

 

 

Ps. Na zdjęciu nasze tegoroczne pisanki, barwione tradycyjnie w łupinach cebuli :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

 

Jako miłośnik kotów, a w szczególności tego jednego jedynego, którego mam w posiadaniu, pozwalam sobie podzielić się kilkoma uwagami i tą szczególną radością, jaką się ma, mieszkając z kotem pod jednym dachem :)

Mike w swojej kociej karierze myśliwego złapał co prawda tylko dwie myszy i jednego ptaszka, ale za to podarował mi je w prezencie ( jaki kochany ), kładąc przy łóżku tak, abym po przebudzeniu "taaa dam" miała, że tak powiem śniadanie do łóżka. Oczywiście musiałam pochwalić kotka ;)

Radość po prostu...

Myśliwym może nie jest najlepszym, ale za to jest świetnym odstraszaczem myszy. Wystarczy, że "coś" zaskrobie na strychu, wrzucam tam kota na 20 minut i mam spokój z myszami na bardzo długo.

Radość po prostu...

Natchnęło mnie na kupno legowiska dla kota, ale koty uwielbiają spać gdzie chcą, a nie gdzie muszą, tak więc mój hojny pomysł nie został zaakceptowany. Kiedy tylko przestało mi na tym zależeć i zapomniałam o całej sprawie, kot stwierdził, że nowe kojo jest bardzo mięciutkie i wygodne i stało się jednym ( lecz nie jedynym ) z ulubionych miejsc do spania.

Radość po prostu...

Plątanie się pod nogami. Koty, jak żadne inne zwierzę w drodze np. do kuchni potrafi się podstawić kilka razy. O wypadek nietrudno.  Potrafi też całym sobą zasłonić ekran w laptopie ponieważ kot jest najważniejszy. Od reguły jest też wyjątek. Mój kot, choćby nie wiadomo jak był głodny, nie przeszkadza w czytaniu książki. Położy się obok i grzecznie czeka.... kiedy nic... zasypia... dalej nic....zaczyna ciamkać koc... dalej nic... spojrzy żałośnie i zamiauczy... dalej nic... no dobra w czytaniu też potrafi przeszkadzać i prędzej czy później trzeba wstać i nakarmić kota. Staram się tylko tę czynność wykonać przed czytaniem, wtedy jest idealnym kotem dla mola książkowego. Położy się w nogach i grzeje jak termofor.

Radość po prostu...

Kot potrafi zarekomendować człowieka innemu kotu. Kotka sąsiadki bardzo nieufna i bojaźliwa, kiedy przyłapała mnie z moim kotem na mizianiu, jakkolwiek to brzmi ;), stwierdziła, że jestem w porządku człowiek i też chce się pomiziać. Szczególnie bywa natarczywa, kiedy sąsiedzi wyjeżdżają i mam ją karmić. Wtedy dzikuska zmienia się w potulnego kociaka. Wychodzę z tego cała oblepiona białą sierścią.

Radość po prostu...

I ostatnia radość, nie tyle moja, co moich dzieci. Są różne koty i różnie reagują na piszczących małych ludzi. Mój jest uosobieniem buddy siedzącego w pozycji kwiatu lotosu. Mistrzu cierpliwości. Nic go nie ruszy. Znosi z pokorą wszelkie pomysły. Może być dzidziusiem i grzecznie spać w wózku dla lalek, potrzebny zajączek wielkanocny, nie ma sprawy, opaska z uszami na głowę i już mamy zająca. Idealny też, jako kompan do play station.

I jak tu go nie kochać...? :)

 

 

 

środa, 23 grudnia 2015

 

Pomimo przedświątecznej krzątaniny, znalazłam chwilę, aby wrzucić kilka zdjęć z wizyty u św. Mikołaja. Pod ścianą leżą pełne worki listów od grzecznych dzieci. Elfy zabawiają dzieci w poczekalni... a Mikołaj z każdym dzieckiem porozmawia i obdaruje prezentem  :)

 

 

 

 

 

 

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim, niech te najbliższe dni będą najlepszym czasem na refleksję i podsumowania. Gdziekolwiek i jakkolwiek będziecie spędzali ten magiczny czas, niech będą to chwile spokoju, radości i miłości. A w Nowy 2016 Rok wejdźcie z energią, optymizmem i nadzieją... :)

 

 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Ależ nas miła niespodzianka spotkała. Dostaliśmy zaproszenie na uroczyste zakończenie roku szkolnego w przedszkolu Misi. Dlaczego niespodzianka? Bo Adam nie miał nigdy takich atrakcji. Zarówno po skończeniu roku szkolnego w przedszkolu (chodził do innego), jak i w podstawówce nie było żadnych uroczystości z tym związanych, a świadectwo przysyłali pocztą.

Wracając do tematu, stawiliśmy się obowiązkowo całą rodziną podziwiać naszą małą absolwentkę przedszkola.

 

 

 

Do irlandzkiego przedszkola uczęszczały dzieci różnych narodowości. Panie przedszkolanki na pożegnanie przygotowały gratulacje w językach ojczystych swoich uczniów. Plakat dla polskich dzieci, co prawda brakuje w nim jednej literki w słowie "przedszkola", ale to drobiazg, najważniejszy jest gest.

 

 

A po uroczystości - góra słodkości :)

 

 

Ech... jak ten czas zleciał. Dopiero co zaprowadziłam Misię do przedszkola, a tu póltora roku zleciało i od września już będzie uczennicą podstawówki.  Nadziwić się nie mogę, jak te dzieci szybko rosną.

czwartek, 03 kwietnia 2014

... ładnie razem wyglądają, pod warunkiem, że śpią i jeść nie wołają. Michelle co prawda zjada mikroskopijne ilości, ale za to kot porcje jak dla tucznika. Do tego wytresował mnie, że jak miska będzie pusta, to sam otworzy sobie chlebarkę i dobierze się do pieczywa. Tak więc nie mam wyjścia karmić muszę. Mike przynajmniej odrabia to co zje, bawiąc i dotrzymując towarzystwa Michelle :)

środa, 30 października 2013

... wczoraj upłynęło od założenia tego bloga, znaczy się urodziny były, ale zaprzątają moją uwagę inne rzeczy, stąd tylko taka wzmianka, a nie celebracja święta.

Ostatnio wypatrzyłam jeden obraz. Nie znam autora, a wielka szkoda. W każdym razie wypisz wymaluj na obrazie córa moja ukochana, jak się patrzy. Nie mogłam się zdecydować na zakup, bo też i nie wiedziałam, czy to co widzę małżonek też ujrzy swymi oczętami, bo może zwidy mam czy coś. W nocy spać nie mogłam, rozemocjonowana, bo może ten obraz ktoś sprzątnie mi przed nosem, zanim padnie nasza decyzja. Na drugi dzień wchodzimy do sklepu i z daleka widzę, że obrazu już nie ma. Rzuciłam się przekładać i szukać wśród stosu ustawionych pod ścianą dzieł, i jest! Ostatni, kiedy już straciłam nadzieję. Rzuciłam tylko w stronę małżonka "przecież to nasza Misia", i pobiegłam dokonać zakupu. W każdym razie, jak dziewczę wyrośnie, nam pozostanie fajna pamiątka :)

 

czwartek, 10 października 2013

Po pierwsze okazało się, że mój kot to kocur, a nie jak wcześniej myśleliśmy, że kotka. Pomylili się też poprzedni właściciele. A więc pierwsza porażka hodowlana zaliczona - czyli nieumiejętność rozpoznania płci ;) W momencie kiedy kot zaczął intensywnie się rozwijać, zaczęliśmy coś podejrzewać. Ostateczną ocenę wydała pani weterynarz. Kocur rośnie, że hej! Częściej bywa, że ktoś wpiera, że to samiec, a po jakimś czasie wysypują się kocięta, ale u nas zonk był właśnie taki;)

Tak więc na gwałt trzeba było zmienić kotu imię z Maja na Mike. Zaszczepiłam go na pięć chorób, a i tak dostał infekcji ucha i teraz pompuję pieniądze w lekarstwa. Na dodatek kot nie cierpi wizyt u weterynarza. Jak widzi, że wyciągam transporter, od razu ucieka pod łóżko i przycupnięty czeka co dalej. Normalnie jest wesoły, towarzyski, przyjazny, rodzinny itd, ale jak ma iść do veta, od razu dzikus. U lekarza nie można go znowuż wyciągnąć z transportera. Trzeba go wyłuskać, jak ślimaka z muszli. Potem się wyrywa i próbuje się schować gdzieś na moich rękach, wpycha głowę pod moją pachę. Całym ciałem krzyczy "zabierz mnie od tej baby". I pomyśleć, że za te tortury jeszcze trzeba tyle płacić. No ale co zrobić, jak trzeba to trzeba.

Uwielbiam mojego kota, bo jak wierny pies czeka zawsze na mnie po powrocie do domu z miną radosną. I fakt, jest bardzo cierpliwy na dręczenie małego dziecka. Misia pociągnie go za ogon,wsadzi palec w oko i nawet nie miauknie, pozwala na wszystko. Zabawa z kotem należy do jej ulubionych. I pomyśleć, że jeszcze niedawno miała alergię na sierść. Dzisiaj nie ma żadnych objawów :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5