wtorek, 24 listopada 2015

 

Zimno, jak to w listopadzie. W internecie też chłodem wieje. Byle otworzyć jakąś stronę portalu informacyjnego, a tam terroryzm i bombardowania. A ze sobą coś zrobić trzeba, aby nie chłonąć tego aż tak na maksa, bo nie da się żyć.

Listopad to jeden z najlepszych miesięcy nadających się do czytania książek. Ale to zajęcie przesłoniła mi teraz szkoła angielskiego. Ostatnio robiłam prezentację  na temat interesującego budynku ze swojego kraju. Wybrałam Zamek Królewski w Warszawie, pokazałam nie tylko zdjęcia kiedy zamek jest piękny i okazały, ale też zdjęcia, gdy go Niemcy palili i to co po nim zostało, czyli ruiny. Na koniec jak feniks z popiołów - pięknie odbudowany. Miałam tylko mały zgrzyt. W tekście, którego się potem nauczyłam, napisałam, że to "Nazi Germans" sfajczyli nam zamek, ale nauczycielka uważała, że lepiej będzie, gdy powiem samo Nazis. Na próbach trzymałam się wersji nauczycielki, ale jak przyszło do prezentacji wymsknęła mi się pierwotna wersja. Widać tak miało być. Nie sprawdzałam czy na sali byli Niemcy i jak się ewentualnie poczuli. Ogólnie z prezentacji jestem bardzo zadowolona, a choćby dlatego, że mimo iż nie jestem gadułą, raczej mrukiem bym powiedziała, to jak się trzeba zmobilizować nie tylko po polsku, ale i po angielsku mogę powiedzieć coś ciekawego publicznie. Ciągle dowiaduję się czegoś nowego o sobie...

Temat Zamku Królewskiego tak mnie natchnął, że zapragnęłam go zobaczyć osobiście. Bo prawda jest taka, że nigdy nie byłam w Warszawie i może czas najwyższy się tam wybrać. Sprawdzałam już ceny lotów i hotele na wiosnę i pomysł bardzo mi się spodobał. Do zabukowania powstrzymuje mnie sytuacja, która się teraz dzieje w Europie, chociaż w Polsce na szczęście spokojnie, ale co będzie za parę miesięcy? Nie chcę popadać w paranoję, ale trzeba zakładać też, że bezpieczniej będzie siedzieć w domu niż podróżować.

Póki co pocieszam się jutrzejszą wycieczką szkolną do Kilkenny, a także pielgrzymką do Knock w przyszłą niedzielę. A miałam siedzieć w domu i czytać... Książki patrzą na mnie z wyrzutem, a nie powinny bo w czasie huraganów byłam im wierna ;)

 

poniedziałek, 02 listopada 2015

 

Korzystając z całkiem przyjemnej i w miarę ciepłej jesieni, starałam się uchwycić te drobne szczególiki wokół siebie, które składają się na tę porę roku. Musiałam się spieszyć, zanim wiatr zerwie wszystkie liście z drzew. Najpierw odbyłam dużo spacerów bez aparatu, potem już wiedziałam co chcę "uwiecznić" i do dzieła. Miłą niespodzianką była pajęczyna na łące, którą przypadkiem zobaczyłam, ale zdarzyło się i fiasko, gdy rozszczebiotana córa spłoszyła mi wiewiórkę. W każdym razie delektujemy się ostatnimi ciepłymi dniami, a szeleszczące liście pod nogami to fajna zabawa :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 28 października 2015

 

Nawet nie wiedziałam kiedy, a zleciało 5 lat prowadzenia bloga. Pomysł na pisanie bloga narodził się po długiej refleksji na temat umykającego czasu. Chciałam zachować sobie na pamiątkę najciekawsze wspomnienia z mojego życia. Takie, do których warto wrócić i poczytać. Obejrzeć przy okazji najlepsze zdjęcia, jakie udało mi się w tym czasie zrobić. Cieszę się oczywiście, że mogę podzielić się tym z większą ilością osób, niż tylko rodzina i znajomi :)

 

 

Z tej okazji upchnęłam pięć świeczek na kawałku ciasta, tak symbolicznie, w końcu nie co dzień jest taka okazja. Na ucztę nie mogę was zabrać, ale pomyślałam sobie, że jest to okazja do pokazania Wam zdjęć z międzynarodowej degustacji, w której miałam okazję uczestniczyć. To już moja trzecia taka degustacja w tym roku.  Przypuszczam, że  w grudniu będzie kolejna okazja popróbować dań z różnych krajów, tym razem świątecznych. A więc... co my tu mamy dobrego ? :)

 

Irlandzki chleb z miodem i deser z ryżu i rodzynek.

 

Dania polskie, ze Słowacji, Meksyku...

 

Meksykańskie grzanki, polskie pierogi z mięsem, bigos i karmelowy wafel.

 

Słowackie knedle z truskawkami.

 

 Dania hiszpańskie w tym moja ulubiona tortlilla.

 

Dania brazylijskie, arabskie, z Turcji i Włoch.

 

Była wymiana przepisów, opowiadania o tradycjach związanych z niektórymi daniami i oczywiście objadanie się pysznościami.

 

Mam nadzieję, że kolejne 5 lat "Raptularza z Irlandii" będą jeszcze ciekawsze, niż poprzednie. Czego sobie i Wam życzę :)

 

sobota, 17 października 2015

 

Nie jestem entuzjastą cyrków ze względu na tresurę zwierząt. Dałam się jednak namówić córce na występ i spędziłyśmy razem ciekawie czas. Najbardziej spodobały się nam ( o dziwo!) psy. Pani, która je trenowała miała z nimi szczególną więź. Widać było, że zwierzaki podczas  występu przede wszystkim świetnie się bawią, a potrafiły naprawdę dużo. Podziwiam też umiejętności ludzi, wygimnastykowane ciała i poczucie humoru klownów. Kilka zdjęć z ostatniej niedzieli z występu cyrku "Gerbola" :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 11 października 2015

 

Muzeum "Dublinia", jak sama nazwa wskazuje znajduje się w Dublinie :) Wystawa podzielona jest tematycznie na trzech poziomach. Na parterze znajdują się  Wikingowie. Tu można się dowiedzieć o ich trudnych wyprawach, uzbrojeniach, umiejętnościach i oczywiście o podbojach. Dla moich dzieci najciekawszą atrakcją okazał się alfabet runiczny. Na podstawie wikingowskich liter pisali swoje imiona. Fajna zabawa i jaka odkrywcza.

Pierwsze piętro przeznaczone zostało na czasy średniowieczne Dublina. Od czasów Strongbowa, aż po reformację. Oprócz najważniejszych wydarzeń z tego okresu, jak działania wojenne czy epidemie zarazy, są też weselsze akcenty, jak gry średniowieczne czy jarmark.

Drugie piętro poświęcone zostało odkryciom archeologicznym w Dublinie. Na tym piętrze nie można robić zdjęć. Przypuszczam, że to przez obecność oryginalnych przedmiotów z dawnych czasów. Mnie osobiście zainteresował krótki film, na którym można obejrzeć rozwój miasta poprzez wieki, a także reklamy filmów o akcji dziejącej się w czasach średniowiecznych. Przyznaję, że pod wpływem muzeum postanowiłam obejrzeć wszystkie sezony serialu "The Tudors". W chwili obecnej kończę oglądać czwarty sezon :)

Wracając do muzeum, na drugim piętrze znajduje się także kawiarnia i sklep z pamiątkami. Ale to jeszcze nie koniec zwiedzania. Budynek "Dublinii" dawniej był Kościołem św. Michała. Przy kościele stoi wieża, na którą można się wspiąć (96 schodów) i obejrzeć sobie przepiękny widok na współczesny Dublin. A za dodatkową opłatą można odwiedzić katedrę z XII w. przechodząc przez neogotycką bramę :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 21 września 2015

 

Jeżeli ktoś ma ochotę zobaczyć dobrze zachowany średniowieczny zamek, to polecam Cahir położony w hrabstwie Tipperary. Cahir to irlandzka nazwa, jak uświadomiła mnie moja nauczycielka i czyta się ją "Keir". Zamek został wybudowany na skalistej wyspie na rzece Suir przez Conara O' Briena, księcia Thomondu. W 1372 roku zamek stał się siedzibą wielkiego rodu Butler, a w 1961 roku umarł ostatni Lord Cahir i zamek przeszedł na własność państwa. Warto obejrzeć Cahir Castle, ponieważ zachował on doskonale swoją pierwotną strukturę obronną.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 13 września 2015

 

Dopiero za trzecim razem udało mi się obejrzeć Carlow County Museum. Wcześniej, tak przy okazji chciałam tam zajrzeć i niestety trafiałam na drzwi zamknięte. W końcu przygotowałam się do wizyty i sprawdziłam godziny otwarcia :)

Muzeum znajduje się w dawnym budynku klasztornym, przebudowanym w 2012 roku. Wchodzi się do niego przez biuro turystyczne Carlow, tak więc przy okazji można dowiedzieć się np.o ciekawych wydarzeniach kulturalnych na terenie hrabstwa i nie tylko.

Muzeum przybliża odwiedzającym historię, rozwój i dziedzictwo hrabstwa Carlow na przestrzeni wieków. Można również obejrzeć wiele interesujących obiektów archeologicznych.

 

 

 

 

Ręcznie rzeźbiona ambona z katedry Carlow, jest jedną z najbardziej znanych wśród obiektów w Irlandii.

 

 

 

 

 

Niezwykłe połączenie nowoczesnego stylu w zabytkowych pomieszczeniach było dla mnie miłym zaskoczeniem. Przyznaję się, że przykuło to moją uwagę bardziej niż same historyczne przedmioty :)

 

 

wtorek, 01 września 2015

 

W ostatnią niedzielę korzystając z tego, że mieliśmy Heritage Week w Irlandii, czyli tydzień dziedzictwa narodowego  ( 22 - 30 sierpnia) odwiedziliśmy Zamek Portumna. Z tej okazji wstęp był bezpłatny :)

Zamek Portumna znajduje się w hrabstwie Galway w pięknej okolicy nad jeziorem Lough Derg, rzeką Shannon i przy Portumna Forest Park. Wybudowany został w 1618 roku przez Richarda de Burge ( czwarty hrabia Clanricarde ), zamek stał się główną siedzibą rodziny de Burge przez ponad 200 lat. To jeden z pierwszych budynków w stylu renesansowym w Irlandii. Niestety pożar w 1826 roku wypalił wnętrze zamku. Od 1968 roku na podstawie badań archeologicznych i historycznych, Urząd Robót Publicznych rozpoczął prace konserwatorskie.

Na parterze  zamku znajduje się wystawa na temat historii i renowacji budynku oraz informacje o rodzinie de Burge. Można również obejrzeć wirtualną prezentację odbudowy zamku i jego wygląd w przyszłości.

Przed zamkiem mamy ogród różany, gdzie rośliny obsadzone są na geometrycznych rabatach. Bocznym wejściem można dostać się do XVII -wiecznego kuchennego ogrodu, gdzie rosną warzywa, zioła, drzewa i krzewy owocowe uprawiane organicznie. Dzieci mogą się pobawić w dziko zarośniętym, wierzbowym labiryncie :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 18 sierpnia 2015

 

Dostałam zaproszenie od Xpila do wzięcia udziału w zabawie, która polega na odpowiedzi na kilka pytań. Zawsze to ciekawa odmiana po na przykład pytaniu sprzed kilku dni "jak będzie wyglądać twój wymarzony ślub ?" odpowiadam: "jestem mężatką od 12 lat". Zabawa też polega na wymyśleniu nowych pytań i puszczeniu je w świat, ale moje wysiłki intelektualne są teraz skierowane w inną stronę, toteż poprzestaję tylko na odpowiedziach :)

 

1. Czy gdybyś mógł / mogła cofnąć się w czasie i zmienić jedną (i tylko jedną) decyzję, jaka byłaby to decyzja?

 

Jeśli już żałuję to tego, że nie podjęłam jakiejś decyzji lub długo zwlekałam z jej podjęciem niepotrzebnie tracąc czas. Jak to się mówi "lepiej żałować to co się zrobiło, niż żałować tego czego się nie zrobiło".

 

2. Jaka książka jest Twoim największym zawodem czytelniczym? Coś, co się wspaniale zaczynało, ale kiepsko zakończyło. Albo w jakiś inny sposób zawiodło Cię na całej linii.
 

Napaliłam się na "Cmentarz w Pradze" Umberto Eco. Męczyłam się nie wiem po co, aby w końcu przebrnąć przez tę książkę. Z chwilą, kiedy zamknęłam ostatnią stronę od razu wystawiłam ją na sprzedaż. Kompletnie nie moje klimaty.



 3. Gdybyś mógł doradzić pisarzowi w sprawie jakiejś książki, co by to było? Podaj nazwisko autora, tytuł książki oraz treść porady.

Nie śmiałabym doradzać autorom, zwłaszcza moim ulubionym, łykam wszystko i wierzę, że tak ma być :)

 

4. Czy kiedykolwiek myślałeś / myślałaś o opublikowaniu swojego bloga w formie pliku EPUB / MOBI (czyli dla e-czytników)? Jeżeli tak, w jaki sposób podszedłbyś / podeszłabyć do zagadnienia?

Nie mam takich marzeń.


 5. Czy pisząc nowy artykuł na bloga, masz w głowie "szkielet", plan, założenia, czy pozwalasz się ponieść chwili i dajesz się sobie samemu / samej zaskoczyć?

Mam dwa sposoby. Pierwszy  - jak przychodzi wena, wtedy jest pomysł i konkretne zdania mielone są w głowie do stanu nadającego się do napisania. Potem to już tylko szlifierka na edytorze. Drugi - o matko co by tu napisać, żeby do tych zdjęć pasowało. Post rodzi się w bólach;)

 

6. Jakie są tytuły dwóch najbardziej odległych od siebie książek, jakie przeczytałeś / -aś? Odległość rozumiana w sensie... w dowolnym sensie, jaki przychodzi Ci do głowy

Wspomnienia wojenne "Między wariatami" Marcina Mellera i na przykład książka kucharska "Kuchnia Polska 1001 przepisów".


7. Pisujesz w językach innych, niż polski? W jakich? Komfortowo Ci z tym?
 

Tak, piszę teksty po angielsku, ale na dzień dzisiejszy nie nadają się do publikacji. Owszem, fajnie by było pisać blog po polsku i po angielsku. Tłumaczyć swoje teksty, a przy okazji uczyć się języka. Może kiedyś....



8. Jaka jest największa wada człowieka? W sensie gatunku, nie jakiegoś indywiduum

Zawsze staram się pamiętać, że człowiek, choćby nie wiadomo jak cywilizowany, jest przede wszystkim drapieżnikiem.


9. A zaleta?

Empatia i miłość.



 10. Jeżeli czytujesz fantastykę / SF, jaki fantastyczny aspekt świata jest Twoim ulubionym? (jeśli nie czytujesz SF, nie musisz odpowiadać).

Jeśli sięgam po fantastykę, najbardziej lubię czytać o innych cywilizacjach, ewentualnie o innych wymiarach naszej rzeczywistości.

 

11. Co należałoby zrobić, żeby poprawić sytuację czytelniczą w Polsce.

Ceny książek są bardzo wysokie. Kupuję polskie książki ok. 10 - 20 sztuk co pół roku. Gdybym mieszkała w Polsce kupowałabym tylko podręczniki dla dzieci, o książkach dla siebie mogłabym zapomnieć. Pozostałaby mi biblioteka. Pamiętam, jak byłam rok temu w Polsce, w Biedronce sprzedawano całkiem tanio książki, szły jak świeże bułeczki. Tylko czy to jest opłacalne dla pisarzy? Kiepska sprawa z tym czytelnictwem w Polsce.

                       



sobota, 08 sierpnia 2015

 

Korzystając z wakacyjnego czasu..., aczkolwiek dla mnie niezupełnie jest wakacyjny, gdyż od połowy lipca rozpoczęłam naukę, ale dobra tam, czuję się i tak, jak na wakacjach, bo lato. Tak więc korzystając z wakacyjnego czasu  udaliśmy się nad morze. Arklow to przyjemne portowe miasteczko z morskimi akcentami ( np. miniaturowe okręty na wystawach sklepowych, kotwice i inne rzeźby ustawione w parku, czy przy chodnikach). Ostatnio odbył się tu Arklow Maritime Festival  promujący miasto. Na najciekawszą atrakcję na jaką trafiłam, było zwiedzanie irlandzkiego statku wojskowego o wdzięcznym imieniu "Ciara". Przez dwa dni był on udostępniony dla publiczności, a przewodnikami po statku byli członkowie załogi. Obok kręciła się łódz Wikingów. Zwiedzanie, spacery, morze... trzeba korzystać póki jest pogoda :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 21 lipca 2015

 

Najlepszą porą roku do odwiedzenia Lawendowej Farmy jest lato, ponieważ można cieszyć się wówczas kwitnącą lawendą. Znajduje się ona na wsi Coolnagloose w hrabstwie Wexford. Rodzina, która rozwinęła tu swój interes ma w posiadaniu tę farmę od 1950 roku. W lipcu 2013 posadzono na 2 hektarach - 6500 sadzonek lawendy, która stała się motywem przewodnim farmy. Wexford Lavender Farm otwarto dla zwiedzających w ubiegłym roku. Co ciekawe uprawa roślin jest organiczna, bez udziału nawozów sztucznych, pestycydów i herbicydów. W zdrowym środowisku, na świeżym powietrzu można spacerować wśród zagonów lawendy, a następnie wybrać jedną z trzech tras w pobliskim lesie. Dzieci mają do dyspozycji nie tylko plac zabaw, ale również  ( co jest największą frajdą) mogą przejechać się beczkowozem. Oprócz tego organizowane są dla najmłodszych warsztaty rękodzielnicze, gdzie mogą tworzyć różne ozdoby z lawendy. Jest tu też kawiarnia i sklep z lawendowymi pamiątkami. Wypoczynek dla rodziny na cały dzień.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 10 lipca 2015

 

Woodstock Gardens znajduje się w hrabstwie Kilkenny, w malowniczej miejscowości Inistioge nad rzeką Nore Valley. Ogród powstał w 1740 roku i przechodził okresy rozkwitu, jak i popadał w ruinę. Od 1999 roku Rada Hrabstwa Kilkenny podjęła się ambitnego planu renowacji ogrodu i ochrony rzadkich i egzotycznych roślin. Dzięki tym działaniom powstało przyjemne miejsce dla wypoczynku i relaksu, a dla dzieci - plac zabaw :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 07 lipca 2015

 

ZOO w Dublinie znajduje się dokładnie w Phoenix Park i jest jednym z najstarszych ogrodów zoologicznych na świecie, został założony w 1831 roku.  Obejmuje ogrody, jeziora i naturalne siedliska na 28 ha. ZOO jest domem dla 400 zwierząt z całego świata. Park przyciąga ok. 1mln turystów rocznie i jest jedną z najbardziej popularnych atrakcji w Irlandii.

Ostatnio było o ZOO głośno w mediach, a to za sprawą nowej atrakcji. Prezydent Irlandii Michael D. Higgins uroczyście otwierał nowe siedlisko z basenem słonej wody dla lwów morskich.

To nasza trzecia wizyta w dublińskim ZOO, a dla Misi pierwsza i było to dla niej duże przeżycie :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

 

... znajduje się w hrabstwie Wicklow i jest to idealne miejsce na wypoczynek dla rodziny, co sprawdziliśmy osobiście. Farma została założona i udostępniona dla publiczności w 1994 roku. Tuż przy wejściu znajduje się 350- letni dom gospodarski ze słomianą strzechą, w którym znajduje się muzeum. Można obejrzeć między innymi zabawki z minionej epoki. Farma jest wspaniałym miejscem do wypoczynku na świeżym powietrzu i blisko natury. Dzieci mogą wybiegać się na bardzo dużym placu zabaw, w otoczeniu są zagrody zwierząt gospodarskich. Można podpatrzyć konie, osły, kozy, krowy, owce, świnie, a z drobiu - kaczki, kury, gęsi. Jest tu też zagroda dla jeleni. Pod okiem opiekuna, dzieci mogą pogłaskać i pobawić się ze zwierzętami futerkowymi - królikami czy świnkami morskimi. Można również pospacerować ok 1 km ścieżką edukacyjną, gdzie co jakiś kawałek umieszczone są plansze opisujące siedliska dzikich zwierząt lub zawierające podstawowe informacje o mijanych drzewach i innej roślinności.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 10 czerwca 2015

 

... powstało w 1993 roku i jest położone w hrabstwie Wicklow. Znajduje się tu 20 pokazowych ogrodów stworzonych przez najlepszych projektantów. Są to bardzo ciekawe propozycje na urządzenie nawet niewielkiego skrawka zieleni.

Różnorodność roślin (ok. 15 tys. gatunków) ,a wśród nich oczka wodne, pergole, lustra, rzeźby, kamienne ściany, drewniane altanki, meble ogrodowe, wszystko to umiejętnie połączone tworzą cudowne miejsce na odpoczynek.

Na miejscu znajduje się centrum ogrodnicze, gdzie po zainspirowaniu można się zaopatrzyć w rośliny i przedmioty do ogrodu.

Już przy oglądaniu zdjęć czuję się zrelaksowana, a co dopiero gdybym miała chociażby jeden taki zakątek... rozmarzyłam się :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33