niedziela, 21 listopada 2010

Paulo Coelho to jeden z moich ulubionych pisarzy. Kilka cytatów z "Alchemika":

"Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości"

"Kiedy widzimy ciagle tych samych ludzi- tak jak w seminarium- stają się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie, jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie."

"Strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie."

"Z moimi owcami byłem szczęśliwy, a ludzie widząc, że nadchodzę, gościli mnie chętnie- myślał chłopiec z goryczą.- Dziś jestem smutny i nieszczęśliwy. Co mam począć? Stanę się zgorzkniały i stracę zaufanie do ludzi, bo zawiódł mnie jeden człowiek. Będę ział nienawiścią do tych, co odnalezli swoje skarby, bo ja sam nie dotarłem do swojego. I zawsze będę dbał o tę odrobinę, którą posiadam, bo jestem za maluczki, by mieć cały świat"

"Twoje serce jest żywe. Słuchaj dalej, co ci powie."

 

sobota, 20 listopada 2010

Film "Kołysanka" (2010) Juliusza Machulskiego to połączenie humoru z elementami grozy. Rodzina wampirów tuła się po świecie, aż w końcu osiada na mazurskiej wsi. Od tamtej pory w tajemniczych okolicznościach znikają ludzie. Sprawą zajmuje się miejscowa policja, która czeka, aż wszystko samo się wyjaśni. Makarewicze chociaż są wampirami żyją wśród ludzi, wtapiają sie w wiejskie otoczenie, żyją jak każda rodzina ze swoimi problemami i na swój sposób rozwiązują te problemy. Mimo, że nie cierpię filmów o wampirach, ta historia jest wyjątkiem. Zabawna, a jednocześnie wciągająca historia. No i te plenery polskiej wsi, te wiatraki, chaty drewniane, krzyż przydrożny - przepiękne :)

 

 

11:31, rowena77 , film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 listopada 2010

Kiedyś znalazłam w "Polskiej Gazecie" przetłumaczony irlandzki wiersz z czasów średniowiecza nieznanego autora. Brzmi bardziej, jak modlitwa.

Jestem z Wyspy Zielonej

ręką Boga stworzonej

z Irlandii

Panie dziękczynienie

przyjm za to stworzenie

przyjdz i tańcz z nami

lasami

polami

Irlandii

środa, 17 listopada 2010

W górach Wicklow znajduje się bardzo interesująca farma. Są tu celtyckie labirynty z żywopłotu i żwirowych ścieżek. Oprócz tego jest Muzeum Butelki i Muzeum Rolnictwa, a także tradycyjna wiejska herbaciarnia, w której można spróbować  na przykład ciasta cytrynowego. Nie brakuje tu zwierząt fermowych, które chętnie dawały się głaskać i pozowały zwiedzającym do zdjęć :)

 

 

 

Muzeum Butelki  na zewnątrz i na dolnym zdjęciu w środku.

 

Miły konik chętnie dawał głaskać się dzieciom :)

poniedziałek, 15 listopada 2010

-Mamo! Ząb mi się rusza!

-Pokaż. No rzeczywiście. Trzeba go szybko wyrwać, żeby mógł rosnąć następny.

-O nie!!! Ja nie chcę!!! Będzie bolało!!!

- Za taki ząb Wróżka Zębowa da ci pieniążek.

-Co?!- zainteresował się.

-Wyrwany ząb wciskasz pod poduszkę, a w nocy Zębowa Wróżka zabiera go i kładzie pieniążek.

-A po co jej taki ząb?

-A myślisz, że dlaczego wróżki są takie piękne? Robią te swoje eliksiry młodości i wiecznej urody, ale żeby je zrobić potrzebują na przykład udko żaby, skrzydełko nietoperza, pazur sowy i ząb małego dziecka. Kiedyś wystarczyło, że się taka przyczaiła i jak dziecku wypadał ząb, szybko go łapała i w nogi. Przez wieki dzieci się jednak zorientowały, że wróżki potrzebują mlecznych zębów do eliksirów i zarządały zapłaty. Wiadomo, po co wyrzucać coś, na czym można zarobić. Nawet małe dzieci to wiedzą.

-A ile taka wróżka płaci za jeden ząb?- dopytuje się.

-Tego nie wiem. Możliwe, że za duży dorodny okaz płaci więcej. Za zepsuty dziecko na pewno dostanie marne grosze. Eliksir może nie wyjść z takiego byle jakiego zęba, a urodę diabli wzięli.

 -A ty ile dostałaś za swoje zęby?

-Nic.

-Jak to nic?!

-Nikt mi nie powiedział, że dzieci podpisały umowę z wróżkami. Wyrwany ząb po prostu wyrzucałam. Ty wiesz ile ja pieniędzy straciłam?!

-I co! Obca baba przyjdzie w nocy do mojego pokoju i będzie mi grzebała w  łóżku, tak?!

-No coś ty! Wróżki nie robią takich rzeczy, przecież są wróżkami! Od czego mają czary. Jak ząb znajdzie się pod poduszką, machają swoją czarodziejską różdżką, wypowiadają zaklęcie iii... jest zamiana. Ona ma ząb, a ty pieniądz.

-A skąd będzie wiedziała, że ząb jest już pod poduszką?

Ja chyba oszaleję, co on taki dociekliwy się zrobił?

-Myślę, że to działa na zasadzie GPS-a. Wróżka namierza ząb przez satelitę.

-No a jeżeli ząb mi wypadnie i no wiesz, gdzieś się zapodzieje?

-Wtedy wróżka nie zapłaci. Pomyśli, że był ci niepotrzebny i go wyrzuciłeś.

-O nie! I co ja wtedy zrobię?!

-Wtedy to ja ci zapłacę , bo lamentów nie bedzie końca!!!

Kiedy Adam położył swój z trudem wyrwany ząb pod poduszkę, nastąpiła "cudowna zamiana", stwierdził wtedy:

-Wiesz mamo, to było takie magiczne i takie prawdziwe!

Dodam, że informację o  istnieniu Zębowej Wróżki sprawdził. Zapytał sąsiada, starego Irlandczyka, czy to prawda z tą wróżką i ten potwierdził. W szkole pochwalił się nauczycielce, że stracił pierwszego zęba, a ta zapytała czy Zębowa Wróżka dała mu pieniążek. Uwiarygodnili tym moją historię, a w szczegóły na szczęście się nie wdawali. Wygląda na to, że wszyscy dorośli sa w tym "spisku" tak, jak ze św. Mikołajem ;)

piątek, 12 listopada 2010

Niedawno oglądałam piękny dramat francusko-polsko-szwedzki. "Handlarz cudów"(2009) to historia przyjazni Polaka alkoholika i dwójki dagestańskich dzieci-uchodzców. Podróż przez pół Europy odmienia ich życie, a cuda jak widać się zdarzają. Borys Szyc jak zawsze nie zawiedzie swoją świetną grą aktorską. Jest też wątek religijny, co mnie jeszcze bardziej przekonuje do tego filmu. Będę oglądać ten film nie raz. Naprawdę polecam.

11:35, rowena77 , film
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 listopada 2010

 

Cieszę się, że z naszą córcią wszystko już dobrze. Przez ostatnie pół roku lekarze podejrzewali u niej małogłowie, ale główka rośnie i jest w normie, a reszta ciała w górnej granicy normy. Michelle rozwija się świetnie. W piątym miesiącu usiadła, w szóstym stanęła z podparciem, a w dziewiątym chodzi. Bardzo bystre z niej dziewczę i wszędzie jej pełno. Kupiłam małego aniołka "na szczęście" dla mojej małej Michelle :) 

 

Adam wczoraj przyszedł ze szkoły i oznajmił:

-Wiesz w szkole jest taka akcja. Robimy prezenty dla dzieci z Albanii. To znaczy rodzice kupują zabawki, a my mamy przynieść. Bo oni tam nie mają Mikołaja i no wiesz, trzeba im pomóc.

-Dobrze.

-Ale myślę, że będzie problem z tym prezentem.

-Jaki?

-Bo jak zrobisz prezent dla tego dziecka z Albanii, to mnie zrobi się przykro, no i też będę chciał prezent, więc będziesz musiała zrobić dwa prezenty.

-Ale w Irlandii jest Mikołaj, więc chyba poczekasz na swój prezent na święta.

-To za długo.

-Dawanie prezentów jest tak samo fajne, jak dostawanie.

-Co!?

Chyba jestem z innej bajki...

 

Urodziny spędziłam tak, jak lubię. Bez niepotrzebnego zgiełku. Chociaż nie, była jedna afera. Mąż kupił mi torta dzień przed urodzinami, a na drugi dzień tort znikął w tajemniczych okolicznościach. W końcu Adam się przyznał do zjedzenia ciasta (dobrze, że nie przepadam za słodyczami). Siedział potem w restauracji z miną męczennika nad swoim tagiatelle. Podłubał tylko widelcem, chyba nie czuł się dobrze po takiej ilości cukru. Zamówiłam sobie łososia w sosie pomarańczowym. Był bardzo dobry. Potem w domu wertowałam w książkach szukając przepisu na takowy, albo chociaż podobny. Znalazłam, ale obawiam się, że to już wyższa szkoła jazdy. Obejrzałam w ten dzień trochę obrazów, i mężowi też się podobały. Jeden nawet chciałby kupić, ale cena nie mała, no i gdzie byśmy go powiesili? A prezent, jak było do przewidzenia nie dotarł na czas. Do dziś jeszcze nie dotarł. Jedenaście polskich książek, w tym trzy dla dzieci, reszta dla mnie.

 

Dzwonię do mamy. Opowiadam jej, że ostatnio coś mnie naszło przypomnieć sobie serial Północ - Południe (1985). Słabo go pamiętałam z dzieciństwa, przebłyski jakieś. To był pierwszy film z Patrikiem Swayze, jaki widziałam. Tato lubił oglądać filmy z jego udziałem. Patrik zmarł trzy dni przed moim tatą...

wtorek, 09 listopada 2010

Kilka zdjęć dzikich koni z gór Blackstairs.

 

 

 

 

 

 

niedziela, 07 listopada 2010

Były dwie siostry: Noc i Śmierć,

Śmierć większa, a Noc mniejsza,

Noc była piękna jak sen a Śmierć,

Śmierć była jeszcze piękniejsza -

 

Hej nonny no! haj nonny ho!

Śmierć była jeszcze piękniejsza.

 

Usługiwały te siostry dwie

w gospodzie koło rzeczki.

Przyszedł podróżny i woła: -Hej!

Usłużcie mi szynkareczki-

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

Usłużcie mi, szynkareczki-

 

Więc zaraz lekko podbiegła Noc,

ta mniejsza, wiecie ta modra,

Nalała. Gość się popatrzył w szkło

-zacny- powiada - kordiał

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

- zacny - powiada - kordiał.

 

Lecz zaraz potem podbiegła Śmierć

podbiegiem jeszcze lżejszym,

podróżny cmok! A kielich brzdęk!

Bo kordiał był zacniejszy.

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

Bo kordiał był zacniejszy.

 

Spełnił podróżny kielich do dna

i już nie mówił z nikim

widząc, że druga siostra ma

dużo piękniejsze kolczyki.

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

Dużo piękniejsze kolczyki.

 

Taką balladę w słotny czas

w oberży "Trzy korony"

Śpiewał mi haj! W Dublinie raz

John Burton, John nad Johny -

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

John Burton, John nad Johny -

 

Dublin to z balladami kram,

niejedną się tam złowi.

Więc to, com ja usłyszał tam,

powtarzam Krakowowi -

 

Hej nonny no! Haj nonny ho!

Powtarzam Krakowowi.

  

piątek, 05 listopada 2010

Rzecz dzieje się w Egipcie w IV wieku. Filozofka Hypatia stara się uratować wiedzę starożytnego świata od zapomnienia. Przeszkodzi jej w tym szybko rozprzestrzeniająca się religia - chrześcijaństwo. Hypatia wierzy tylko w filozofię i naukę. Nie chce zaprzedać siebie i nie poddaje się obrządkowi chrztu. Niektórzy zarzucają temu filmowi prowokację antychrześcijańską. Moich uczuć religijnych bynajmniej nie obraża. Nie ma co się oszukiwać. Kościół był prześladowany, ale również odpowiada za wiele zbrodni, jakich się dopuścił w imię jedynie słusznej wiary. Nie zdziwiłabym się też , gdyby okazało się, że to chwyt marketingowy. Narobić trochę szumu i tłumy będą garnąć się do kin. Piękny film i ciekawa historia oparta na faktach, o kobiecie która żyła zgodnie z własnym sumieniem, według własnych zasad i dla tych zasad ginie.

 

16:56, rowena77 , film
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 listopada 2010

Kilka zdjęć z Leighlinbridge w hrabstwie Carlow. Połączenie sztuki z ogrodnictwem.

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 03 listopada 2010

Wczoraj oglądałam film "Hel" produkcji polsko-czeskiej. Skusiłam się na niego ze względu na Maleńczuka i się rozczarowałam. Muzykiem wielkim jest, ale w tym filmie robi tylko za tło. Szkoda, bo rolę wariata  z pewnością mógłby lepiej zagrać. Mam wrażenie, że zaprosili go do tego filmu ze względu na nazwisko, które przyciągnie dodatkowo widzów. Chwyt marketingowy się udał. Przynajmniej ja się na ten numer złapałam. Sama historia nie robi na mnie większego wrażenia. Przeczytałam mnóstwo podobnych, a może nawet i ciekawszych książek na temat walki głównego bohatera z największym wrogiem, jakim jest on sam. Ogólnie film dobry na deszczowy nudny wieczór. Po obejrzeniu go można sobie powiedzieć: "moje życie ma jeszcze smak!" ;)

  

17:28, rowena77 , film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 listopada 2010

Ciąg dalszy zabytków sakralnych:

skromny ołtarz w Katolickim Kościele św. Józefa w Tinryland                          

Dzwon przy Katolickim Kościele św. Fintana w Ballinabranagh

 Witraż w Katolickim Kościele św. Marii w Bennekerry

 

Kościół w Leighlinbridge

 Katedra św. Laseriana w Old Leiglin

 

 

poniedziałek, 01 listopada 2010

Kilka zdjęć z mojego miasteczka Tullow: Irlandzki Kościół św. Kolumba                       

Muzeum biskupa Daniela Delany

 

 Wnętrze Katolickiego Kościoła św. Różańca

 

 Muzeum Tullow - dawniej Kościół Metodystów

 

 

                                                                                                                                        

niedziela, 31 października 2010

Ciasto na Halloween miało być z dyni, ale skończyło się na szarlotce. Na dyniowe ciasto potrzebne były dwie szklanki miąższu, i tu nasza dynia zawiodła. Ledwo było tego pół szklanki. Skąd mogłam wiedzieć, że w środku będzie pusta. Jabłek ci u nas dostatek, więc szybka zmiana planu, dokupienie brakujących składników i do dzieła. Efekty tej pracy na zdjęciu. To jest ciasto z natury tych, co to lepiej smakują niż wyglądają. Przepis nie mój, aż taka zdolna nie jestem. Wyszukany wieki temu w "Poradniku domowym", tylko że u nich na zdjęciu inaczej wyglądało, a może też i inaczej smakowało. Tego akurat się nie dowiem. Moje zawsze wychodzi właśnie tak, no chyba że zapomnę wyciągnąć z piekarnika. Żartuję oczywiście, nie zdarzyła się taka sytuacja, bo z wytęsknieniem rodzinka zagląda w piekarnik " kiedy będzie gotowe?"

SZARLOTKA

Składniki na ciasto:   2,5 szklanki mąki pszennej, 1,5 szklanki mąki ziemniaczanej, 1 szklanka cukru pudru, 2 jaja, 25 dag masła, 0,5 szklanki kwaśnej smietany, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, cukier waniliowy, 3 łyżki stołowe bułki tartej

Nadzienie:  2 kg jabłek, cynamon

Lukier: 1 szklanka cukru pudru, 3 łyżki stołowe wrzącej wody, cytryna

Na stolnicy wymieszać obie mąki, zagnieść z masłem i śmietaną. Dodać cukier puder, jajka, proszek do pieczenia i cukier waniliowy. Wyrabiać ok. 10 minut. Gładkie ciasto owinąć folią i na godzinę włożyć do lodówki. Przygotować nadzienie: jabłka obrać, drobno pokroić, wymieszać z cynamonem, lekko przesmażyć. Naszykować blachę o długości 40 cm, szerokości 24 cm i wysokości 4 cm. Schłodzone ciasto rozwałkować na dwa prostokątne placki o bokach takich jak blacha. Jednym wylepić spód blachy i posypać bułką tartą. Następnie rozsmarować nadzienie. Przykryć je drugim plackiem. Wstawić szarlotkę do piekarnika nagrzanego do 180  stopni i piec ok. 1 godz. Zrobić lukier: z cukru pudru, 3 łyżek wrzącej wody, soku z cytryny utrzeć lukier. Upieczoną szarlotkę posmarować lukrem, odstawić by zasechł.