niedziela, 17 lipca 2016

 

W miasteczku Dingle warto zobaczyć Aquarium, które zostało otwarte w 1996 roku. Miejsce to prezentuje różne formy życia morskiego, oprócz ryb są tu też pingwiny, wydry i różne gatunki gadów. Znajduje się tu też centrum badań naukowych mające na celu ochronę gatunków morskich zwierząt poprzez dbałość o czystość mórz. Jest tu wiele atrakcji dla dzieci, na przykład  podwodny tunel.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W Aquarium można zobaczyć piękne, kolorowe ryby, ale nie wywołały one tyle radości co spotkanie z delfinem :)

Fungie to dziki delfin butlonosy, który mieszka w porcie Dingle od 1983 roku i stał się atrakcją ściągającą turystów z całego świata. Delfiny te żyją w grupach, ale trafiają się samotne osobniki. Fungie nie jest jednak samotny. Codziennie odwiedzają go łodzie z turystami i sama nie wiem czy delfin zabawia turystów, czy jest zupełnie na odwrót - turyści bawią delfina. W każdym razie obie strony mają mnóstwo radości. Jak ważny jest Fungie dla miasta Dingle świadczy pomnik na jego cześć :)

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 06 lipca 2016

 

Dingle w hrabstwie Kerry zaskoczyło nas ruchem turystycznym. Przypuszczam, że głównym celem turystów były odwiedziny delfina Fungie ( miejscowej atrakcji i symbolu miasteczka ). O nim będzie w następnym wpisie, ponieważ mam dużo ciekawych zdjęć z samego miasteczka i portu rybackiego. Jest tam dużo pubów i restauracji oferujących świeże ryby i owoce morza. Z czego chętnie skorzystaliśmy. Spacerom po mieście towarzyszyła irlandzka muzyka na żywo :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 30 czerwca 2016

 

Kolejnym ciekawym miejscem na szlaku Ring of Kerry jest Kells Bay House & Gardens. Dom usytuowany jest nad zatoką, otoczony 17 hektarami ogrodu z roślinami podzwrotnikowymi. Spacerując szlakami rozciągniętymi pośród niespotykanych na co dzień roślin, można obejrzeć rzeźby dinozaurów wykonane z powalonych drzew. Olbrzymie paprocie dają złudzenie przeniesienia się w czasie do epoki tych zwierząt. Dla dzieci ogromna frajda :) Na miejscu  można zaopatrzyć się w palmy, paprocie czy sukulenty. Moją uwagę przykuła ładnie urządzona The Conservatory Cafe znajdująca się w oranżerii, gdzie można przysiąść na przekąskę ( kanapki, sałatki, ciasta i napoje ). Ogród, który zwiedziliśmy podczas słonecznej pogody dawał nam wrażenie pobytu w egzotycznym kraju... :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 23 czerwca 2016

 

W Parku Krajobrazowym Killarney (hrabstwo Kerry) znajdują się trzy jeziora, jedno z nich to jezioro Muckross. Niedaleko brzegu stoi XIX wieczny, wiktoriański dom zwany od jeziora Muckross House. Zbudowany został w 1843 roku dla Henrego i Mary Herbertów. Kolejne pokolenia rodziny Herbert zajmowały ten dom przez prawie 200 lat. Piękny ogród roztaczający się wokół został założony w 1850. Dom odwiedziała  królowa Wiktoria w 1861 roku.

Na miejscu oprócz zwiedzania domu i ogrodu można zobaczyć tradycyjne farmy, przejechać się bryczką, zjeść posiłek w restauracji, a także zrobić zakupy lokalnego rękodzieła.

Muckross House otoczony jest pięknym, górzystym krajobrazem. Od frontu rozpościera się widok na jezioro. Miejsce to przyciąga wielu turystów, dla nas był to punkt obowiązkowy :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 11 czerwca 2016

 

Myślę, że Ring of Kerry czyli Pierścień Kerry jest najsławniejszym szlakiem turystycznym w całej Irlandii i bardzo znanym poza granicami kraju, a wynika to z posiadania spektakularnych widoków. Szlak biegnie dookoła półwyspu Iveragh, a długość wynosi około 180 km. Po drodze zahaczyliśmy o Mucross House w pobliżu Killarney, Kells Bay House & Gardens ( o czym będzie w kolejnych wpisach), Ross Castle - lekko zbaczając z trasy, a także wiele innych ciekawych miejsc. Poniżej na zdjęciu słynny Ladies View.

 

 

 

 

Torc Waterfall

 

 

 

 

 

Piękną, irlandzką muzykę można posłuchać nawet w plenerze.

 

 

 

Rybackie wioski rozciągają się wzdłuż szlaku.

 

 

 

W tutejszych górach to owce są najbardziej popularnym zwierzęciem. Bardzo dobrze sobie radzą w trudnych warunkach. Trzeba być czujnym na szlaku, gdyż lubią spacerować sobie po drodze nie zwracając nawet uwagi na samochody.

 

 

 

 

Oprócz zdjęć, na pamiątkę pobytu w Kerry kupiłam sobie wełniany sweter o tradycyjnych, irlandzkich splotach :)

Na zdjęciu powyżej ogrodzenie, które jak się okazuje nie jest zbyt poważną zaporą dla owiec. A zasada jest taka, że trawa po drugiej stronie jest bardziej soczysta, nawet jeśli z daleka widać tylko asfalt ;)

 

 

środa, 08 czerwca 2016

 

Ostatnio gościliśmy w hrabstwie Kerry, a dokładnie w niedużym miasteczku Kenmare. Leży ono nad zatoką pomiędzy wzgórzami dwóch półwyspów: Iveragh i Beara. Jest to dobre miejsce jako baza do zwiedzania okolicy, a także na dalsze wycieczki po całym hrabstwie Kerry z czego chętnie skorzystaliśmy. W Kenmare szczególnie ciekawym doświadczeniem był rejs statkiem "Seafari". Miał on charakter edukacyjny. Poznaliśmy nadmorskie, dzikie ptactwo, a także mieliśmy okazję poobserwować foki żyjące na wolności. Kapitan statku apelował do wszystkich o niezaśmiecanie plaż, gdyż odpady stają śmiertelnym zagrożeniem dla dzikich zwierząt. Przez cały nasz tygodniowy pobyt była słoneczna pogoda co, jak widać na zdjęciach dodawało piękna krajobrazom. Wypoczęliśmy, a co najważniejsze zwiedziliśmy więcej niż miałam to w planie. Kolejne migawki z hrabstwa Kerry - wkrótce :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 21 maja 2016

  W ubiegłą niedzielę mieliśmy okazję odwiedzić zamek Duckett's Grove, a właściwie to, co po nim zostało. Zachowały się mury i wieżyczki, które tworzą malownicze tło dla lokalnych festynów. Tym razem odbył się zjazd starych samochodów organizowany przez Carlow Vintage & Classic Motor Club.

Kilka zdjęć z tego wydarzenia :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 03 maja 2016

 

Majówka zapowiadała się nieciekawie, przynajmniej jeśli chodzi o pogodę. Wyjechaliśmy z Tullow kiedy zaczął padać  ulewny deszcz, potem zmienił się w grad. Znając jednak irlandzką pogodę mieliśmy nadzieję, na szybką przemianę i nie pomyliliśmy się. Tylko wyjechaliśmy z hrabstwa Carlow, pokazało się piękne słońce przesłaniane od czasu do czasu niegroźnymi chmurami. Spędziliśmy cudowne popołunie w Wells House niedaleko Gorey w hrabstwie Wexford.

Ten wielki, stary, wiktoriański dom jest udostępniony do zwiedzania. U podnóża domu rozciąga się piękny ogród odrestaurowany na podstawie planów z 1830 roku. Miejsce to jest przyjazne rodzinom, oprócz leśnych ścieżek, na których można spotkać rzeźby z drewna, jest tu plac zabaw z huśtawkami, zjeżdżalniami itd. Obok w budynkach gospodarczych znajdują się zwierzęta, a także sklepy z rękodziełem. Chętnie skorzystaliśmy z kawiarni i rozsiedliśmy się przy stoliku w wiktoriańskim ogrodzie :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 10 kwietnia 2016

 

Lullymore Heritage Park znajduje się w hrabstwie Kildare, i jest ciekawym miejscem nie tylko do aktywnego spędzania czasu, ale również w celach edukacyjnych. Park obejmuje teren, na którym są torfowiska, las, jeziorka, z rozciągającymi  się malowniczo ścieżkami spacerowymi. Co pół godziny odjeżdża pociąg, którym można zwiedzić teren. Piękny ogród idealnie nadaje się do odpoczynku, a farma z gospodarskimi zwierzętami to zawsze atrakcja dla dzieci.

 

 

 

Mini golf dla dzieci posiada 18 dołków.

 

 

 

Alpaka, która jest mniejsza od lamy, pochodzi z Ameryki Południowej. Futro alpaki wykorzystywane jest do produkcji tkanin.

 

 

 

Miniaturowe konie Falabella pochodzące z Argentyny.

 

 

 

 

Plac zabaw dla dzieci i wspinaczka po drewnianych zamkach.

 

 

 

 

Tajemniczy ogród.

 

 

 

 

 

 

 

W replikach domów znajdują się interaktywne wystawy o epoce kamienia, czasach pierwszych chrześcijan czy na temat Wielkiego Głodu.

 

 

 Lullymore Heritage Park można odwiedzać w sezonie codziennie od godziny 10 rano do 18 po południu :)

 

 

piątek, 25 marca 2016

 

Z okazji zbliżającej się Wielkanocy, życzę wszystkim spokojnych, zdrowych i wesołych świąt , czasu na odpoczynek oraz radości z nadchodzącej wiosny.

 

 

Ps. Na zdjęciu nasze tegoroczne pisanki, barwione tradycyjnie w łupinach cebuli :)

czwartek, 17 marca 2016

 

15 marca 2016 przypadła 100-letnia rocznica ogłoszenia niepodległości przez Irlandię czyli Proclamation Day. W związku z tym we wszystkich irlandzkich szkołach został odczytany tekst Proklamacji z 1916 roku. Mój syn wziął czynny udział w obchodach tego święta. Jego klasa wystawiła sztukę o Powstaniu Wielkanocnym. Zagrał w niej rolę księdza. Kilka zdjęć ze spektaklu.

 

 

 

 

 

 

 

 

W Trinity College przetłumaczono tekst Proklamacji na 17 języków, w tym polski, dzięki czemu osoby różnych narodowości mogą lepiej zapoznać się z treścią. Republika Irlandii zapewnia swobody obywatelskie, religijne, równe prawa itd. o czym można przeczytać poniżej.

 

 

 

poniedziałek, 07 marca 2016

 

W ostatnią niedzielę zmobilizowałam rodzinkę do odwiedzenia Rancza Reilly znajdujące się niedaleko Carlow. Jest jeszcze dość chłodno, ale wkrótce ten plac zabaw zapełni się dziećmi w różnym wieku. Ranczo posiada mnóstwo sprzętu do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu: huśtawki, zjeżdżalnie, trampoliny, piaskownice, tory przeszkód, mini golf, można się też przejechać beczkowozem. Również w budynku znajduje się teren do zabaw, a także kawiarnia z domowymi wypiekami. Ranczo jest domem dla wielu zwierząt, które można poobserwować: króliki, jaszczurki, węże, daniele, kozy, świnie, kuce, osły, indyki, kaczki, gęsi czy owce. To już nasza druga wizyta na ranczo :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 15 lutego 2016

 

Od 1 lutego mamy w Irlandii wiosnę według celtyckiego kalendarza. Potwierdza to wszędzie budząca się do życia przyroda. Długie spacery, pomimo jeszcze chłodnej aury nastrajają optymistycznie. Zdjęcia robiłam w przykościelnym parku w Tullow, a także w Altamont Gardens, gdzie odbył się niedawno "Tydzień Przebiśniega". Mam nadzieję, że szybko przyjdą ciepłe dni i będę mogła odwiedzić kilka dalszych ogrodów botanicznych, a dzieciom obiecałam wycieczkę do Pet Farm :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 07 lutego 2016

 

Wczoraj z okazji 6 urodzin Misi pojechaliśmy do "Imaginosity" w Dublinie. Jest to interaktywne muzeum dla dzieci. Najmłodsi uczą się poprzez zaangażowanie w zabawę w różnych zawodach. Można sprawdzić się jako lekarz, kasjer, kucharz, inżynier, aktor w teatrze czy jako prezenter w telewizji. Na miejscu organizowane są również warsztaty artystyczne. To była wspaniała przygoda dla naszych dzieci, dopytują się kiedy znowu tam pojedziemy :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

 

Jako miłośnik kotów, a w szczególności tego jednego jedynego, którego mam w posiadaniu, pozwalam sobie podzielić się kilkoma uwagami i tą szczególną radością, jaką się ma, mieszkając z kotem pod jednym dachem :)

Mike w swojej kociej karierze myśliwego złapał co prawda tylko dwie myszy i jednego ptaszka, ale za to podarował mi je w prezencie ( jaki kochany ), kładąc przy łóżku tak, abym po przebudzeniu "taaa dam" miała, że tak powiem śniadanie do łóżka. Oczywiście musiałam pochwalić kotka ;)

Radość po prostu...

Myśliwym może nie jest najlepszym, ale za to jest świetnym odstraszaczem myszy. Wystarczy, że "coś" zaskrobie na strychu, wrzucam tam kota na 20 minut i mam spokój z myszami na bardzo długo.

Radość po prostu...

Natchnęło mnie na kupno legowiska dla kota, ale koty uwielbiają spać gdzie chcą, a nie gdzie muszą, tak więc mój hojny pomysł nie został zaakceptowany. Kiedy tylko przestało mi na tym zależeć i zapomniałam o całej sprawie, kot stwierdził, że nowe kojo jest bardzo mięciutkie i wygodne i stało się jednym ( lecz nie jedynym ) z ulubionych miejsc do spania.

Radość po prostu...

Plątanie się pod nogami. Koty, jak żadne inne zwierzę w drodze np. do kuchni potrafi się podstawić kilka razy. O wypadek nietrudno.  Potrafi też całym sobą zasłonić ekran w laptopie ponieważ kot jest najważniejszy. Od reguły jest też wyjątek. Mój kot, choćby nie wiadomo jak był głodny, nie przeszkadza w czytaniu książki. Położy się obok i grzecznie czeka.... kiedy nic... zasypia... dalej nic....zaczyna ciamkać koc... dalej nic... spojrzy żałośnie i zamiauczy... dalej nic... no dobra w czytaniu też potrafi przeszkadzać i prędzej czy później trzeba wstać i nakarmić kota. Staram się tylko tę czynność wykonać przed czytaniem, wtedy jest idealnym kotem dla mola książkowego. Położy się w nogach i grzeje jak termofor.

Radość po prostu...

Kot potrafi zarekomendować człowieka innemu kotu. Kotka sąsiadki bardzo nieufna i bojaźliwa, kiedy przyłapała mnie z moim kotem na mizianiu, jakkolwiek to brzmi ;), stwierdziła, że jestem w porządku człowiek i też chce się pomiziać. Szczególnie bywa natarczywa, kiedy sąsiedzi wyjeżdżają i mam ją karmić. Wtedy dzikuska zmienia się w potulnego kociaka. Wychodzę z tego cała oblepiona białą sierścią.

Radość po prostu...

I ostatnia radość, nie tyle moja, co moich dzieci. Są różne koty i różnie reagują na piszczących małych ludzi. Mój jest uosobieniem buddy siedzącego w pozycji kwiatu lotosu. Mistrzu cierpliwości. Nic go nie ruszy. Znosi z pokorą wszelkie pomysły. Może być dzidziusiem i grzecznie spać w wózku dla lalek, potrzebny zajączek wielkanocny, nie ma sprawy, opaska z uszami na głowę i już mamy zająca. Idealny też, jako kompan do play station.

I jak tu go nie kochać...? :)

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33