czwartek, 28 sierpnia 2014

Dawniej uciekano ze wsi do miasta, do wygód i łatwiejszego życia. Teraz wieś jawi się jako oaza ciszy i spokoju, wolniejszego tempa w zabieganym świecie. Miejsce bliższe natury, gdzie można wypocząć i odetchnąć. W książkach czy filmach coraz częściej bohaterzy zaczynają nowe życie właśnie na wsi. Myślę, że moda na wieś dopiero się rozkręca :)

 

Włosień. Dla dziecka z miasta to radość i frajda nakarmić kury, żeby potem zebrać jaja na śniadanie.

 

 

 

Włosień. Jedna z wielu ścieżek rowerowych, z których chętnie korzystałam. 

 

 

 

Platerówka. Przydrożna kaplica, piękna kompozycja kamieni na tle skał.

 

 

 

Platerówka. Pomnik pamięci tym, którzy zginęli w drodze lub w obozach na Sybirze.

 

 

 

Mikułowa. Oryginalny kwietnik przy tablicy informacyjnej.

 

 

 

Mikułowa. Przystanek autobusowy, zamiast wulgaryzmów - czerwone maki.

 

 

 

Mikułowa liczy sobie około trzystu mieszkańców. Większość należy do Stowarzyszenia Wiejskiego "Wspólnie w przyszłość", które organizuje wydarzenia kulturalne we wsi, a także podejmuje działania mające na celu uatrakcyjnienia tego miejsca dla turystów.

Pod drewnianą wiatą wystawa rękodzieła dzieci z Mikułowej.

 

 

 

 

W ramach czynu społecznego mieszkańcy uporządkowali teren. Odkryto piękno tego zakątka. Aleja Kasztanowa to teraz miejsce spotkań mieszkańców i turystów, gdzie można rozpalić ognisko, grilla, lub zrobić sobie piknik.

 

 

Ech, już jesteśmy w Irlandii, a ja nadal wspominam smak pysznych pierogów, kaczkę z jabłkami i kaszą, czy inne specjały. I wiejskie wesele też się zaliczyło. A teraz pozostaje mi tylko przejść na dietę ;)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

 

Biorąc pod uwagę szerokość geograficzną, w jakiej się teraz znajduję postanowiłam odwiedzić niemieckie miasto Goerlitz. Sąsiaduje ono z polskim Zgorzelcem. Przed II wojną było to jedno miasto, ale po ustaleniu nowych granic, miasto rozpadło się na dwie części. Granicą jest rzeka Nysa Łużycka. Od 2003 roku Zgorzelec i Goerlitz są Europa-Miastem i są połączone mostem imienia Papieża Jana Pawła II. Poniżej zdjęcie jednego z pomników, bo są dwa, po stronie polskiej i niemieckiej.

 

 

Widok na Nysę Łużycką z mostu. Dla dzieciaków była to ciekawe doświadczenie. Być w jednym kraju, przejść przez most i być w drugim. Nie mogli się nadziwić :)

 

 

 

Goerlitz jest miastem, w którym powstało wiele filmów, między innymi dwa moje ulubione "Bękarty Wojny" Quentina Tarantino i "Lektor" Stephena Daldry'ego.

 

 

 

Pieknie odrestaurowane kamienice to wizytówka Goerlitz, które ściągają turystów i filmowców. Ciewakowstką jest wsparcie finansowe anonimowego darczyńcy, który od 1995 roku, ofiarowuje co roku pół miliona euro dla miasta, z zastrzeżeniem, że pieniądze przeznaczone mają być na renowacje kamienic.

 

 

 

A na koniec widok na Goerlitz z polskiej strony, z Bulwaru Greckiego.

 

 

środa, 06 sierpnia 2014

 

tzn. że można o czymś mówić i być bardzo nawet do czegoś przekonanym, a potem wychodzi w praniu całkiem co innego. Bo się nie wzięło pod uwagę jeszcze wiele czynników, które wypływają po drodze... ale wróżką nie jestem. Dzisiaj jakoś tak enigmatycznie zaczęłam.

Wakacje trwają, znaczy się kto je ma ten je ma. Zostało mi dwa dni pracy, a potem niech żyje wolność, wolność i swoboda, śpiewa dziewczyna niemłoda. I tak muszę przyznać, że prowadzę teraz singielskie życie. Dzieciaki pod opieką babci jednej, tudzież i drugiej. Mogłabym się do tego przyzwyczaić:)

Dużo jeżdżę rowerem, jak na mnie oczywiście dużo. Dwa lata nie jeździłam, a tutaj śmigam. Wydębiłam od mamy rower, przetrwałam pierwsze zadyszki i zakwasy. Teraz to już relaks i piękne widoki...

Samochodem na sępa też mi się zdarza przejechać. Kolega mnie podwiózł, trafiliśmy na objazd, pojechaliśmy nie tą drogą co trzeba, a tu las. W lesie zaryliśmy w błocie i zawisnęliśmy na dodatek  na kamieniu. Ani do tyłu, ani do przodu. Utknęliśmy. Chwila grozy, ale po kilku minutach nadjechał bus z panami budowlańcami, migiem nas wyciągnęli.

Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda... :)