środa, 22 kwietnia 2015

 

Burtown House znajduje się w Athy w hrabstwie Kildare. Wybudowany został w 1710 roku. Obecnie jest domem dla czterech pokoleń rodziny Fennell. Na miejscu znajduje się galeria z obrazami nie tylko członków rodziny, ale także lokalnych twórców. Dom w stylu gregoriańskim z pięknym, starym ogrodem, udostępnionym dla zwiedzających przez większą część roku. Czynna jest też kawiarnia "Gallery Cafe", gdzie w otoczeniu obrazów można wypić kawę i zjeść ciasto. Obecnie w parku można też podziwiać rzeźby Eileen MacDonagh, której dzieła pamiętam jeszcze z wystawy w Visual Arts w Carlow.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prace Eileen MacDonagh, na pierwszym planie "Freckled Stone", a na drugim "Windows"

 

 

 

Poniżej "Ogham Stones". 

 

 

 

"Stone Circle"

 

 

 

"From Another Constellation"

 

 

środa, 08 kwietnia 2015

 

Doczekałam się cudnej, słonecznej wiosny i korzystając z ciepłych dni rozpoczęłam cykl zwiedzania irlandzkich ogrodów. Ogród Altamont nie liczę, ponieważ mam go pod nosem, zwiedzam go od lat o każdej porze roku i praktycznie już niczym mnie nie zaskoczy. Czas zobaczyć coś nowego. Wybór padł na Mount Usher Gardens w hrabstwie Wicklow. Ogród ten leży nad rzeką Vartry i zajmuje 8 ha. Posiada 4500 różnych drzew, krzewów i innych roślin. Miejsce te tworzyło 4 pokolenia rodziny Walpole. Swój naturalny styl zawdzięcza wpływowi najsłynniejszego, irlandzkiego ogrodnika Williama Robinsona. Centrum uwagi w ogrodzie przykuwa rzeka, której brzegi połączone są wiszącymi mostami. Jest to idealne miejsce do spacerów dla rodzin z dziećmi, a także dla miłośników roślin i zapalonych ogrodników. Oprócz ogrodu, są sklepy z żywnością, odzieżą, drobiazgami do domu, a także kawiarnia z przyjemną obsługą. Na pamiątkę mam zdjęcia :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 02 kwietnia 2015

 

Aby wprowadzić się w wielkanocny nastrój, pojechaliśmy do Rathwood na "Wielkanocny Pociąg". Taka oferta dla dzieciaków. Pociągiem wożą po parku, a przy okazji trzeba odszukać części złotego Magicznego Jaja. Potem dzieci ruszyły z wiaderkami na łąkę szukać pisanek, które następnie wrzucano do specjalnej maszyny. Czary mary i wyskakują z drugiej strony wielkie czekoladowe jaja, po jednym dla każdego malucha. W cenie biletu również koktajl czekoladowy i uszy zająca na głowę. Super radocha.

Kiedy bukowałam miejsca, nie chciało mi się specjalnie zakładać konta, więc skorzystałam z logowania przez facebook. Zapomniałam tylko, że ja nie jestem tam pod imieniem i nazwiskiem, tylko pod nazwą "Raptularza z Irlandii Rowena". Po wydrukowaniu wyszedł z tego taki kwiatek. Nikt się nie dziwił. Ważne , że zapłacone. Można by rzec, że tożsamość wirtualna wypłynęła w realu i stała się moim drugim "ja".  :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najserdeczniejsze życzenia zdrowej, radosnej i spokojnej Wielkanocy, smacznego jajka, mokrego dyngusa oraz samych miłych chwil w rodzinnym gronie :)