czwartek, 29 listopada 2012

I pomyśleć, że mieszkałam kilkanaście kilometrów od granicy czeskiej, a moja wiedza o samych Czechach była co najmniej nędzna. Uświadomiła mi to książka Mariusza Szczygła "Zrób sobie raj", który przyznaje się wszem i wobec do swojego czechofilstwa.

Na ogół jak ludzie czymś się pasjonują, widzą przede wszystkim najlepsze cechy swojego obiektu westchnień. I tu niespodzianka. Autor najchętniej pisze o wadach Czechów, które są zupełnie inne niż Polaków i to właśnie jest u niego źródłem fascynacji.

Polacy mają wpojoną dumę narodową i są bardzo drażliwi na tym punkcie. Czecha trudno sprowokować obrażając jego kraj, religię, kulturę czy obyczaje. Czy to taki system obronny? Jest ich tak mało, że znaleźli swój sposób na przetrwanie. Zamiast stawać z bronią w ręku i walczyć o wolność, wolą dostosować się do nowych warunków, a z nowej władzy po prostu kpić.

A taka choćby religia. Polacy zakodowane mają w swoim jestestwie bycie Katolikami. A Czesi? Patrząc na historię Czech nie dziwne, że katolicyzm dzisiaj traktuje tak samo, jak komunizm. Kolejna władza, której trzeba się podporządkować. Efektem czego dwie trzecie społeczeństwa czeskiego to ateiści. Mimo tego dostrzegam też dobrą stronę tego stanu rzeczy. Ci, którzy wierzą i kultywują swoją wiarę to często świadomy wybór, a nie bezmyślne kopiowanie zachowań religijnych rodziców.

Ten pragmatyzm Czechów, odrzucanie cierpienia i przykrywanie go płaszczykiem śmiechu, brak duszy... Hmm... ta książka bardzo mnie zastanowiła. Zaczynam rozumieć fascynację Szczygła - Czesi to bardzo interesujący obiekt badań socjologicznych.

piątek, 23 listopada 2012

Myślałam, że jak zamówię książki w listopadzie to może na święta mi dojdą i prezent urodzinowy zmieni się na pod-choinkowy. Oszczędnie będzie, a tu mnie w merlinie zaskoczyli i pakę dostałam kilka dni temu.

 

Numerem 1 w całej tej gromadzie książek jest "Wezwanie do miłości" Anthonego de Mello, czyli mojego guru, że tak powiem. Zostawiam ją sobie na ciężkie chwile, bo potrafi pokazać rzeczywistość w taki sposób, że choćby było nie wiadomo jak źle, to po jego tekstach, aż człowiek fruwa.

"Czy to się nagrywa?" Tomasza Pindela ukazuje zabawnie, lekko i ironicznie problem społeczny, jakim jest wzrastająca ilość samotnych kobiet w miastach i samotnych mężczyzn na wsiach. I jak ten problem można rozwiązać, sama jestem ciekawa.

"Czułość i obojętność" Romy Ligockiej - ja po prostu muszę mieć wszystkie jej książki i tak po jednej kupuję.

Nowa książka Szymona Hołowni "Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie". Może sam Szymon nie jest moim "guru", ale fajnym przewodnikiem po chrześcijaństwie to na pewno. Jego też bym chciała skompletować czyli nabyć wszystko to co napisał.

Simon Montefiore "Saszeńka"- dalej drążę rosyjskie klimaty.

Z cyklu "Ocalić od zapomnienia" mam kolejne dwie książki "Polska sztuka ludowa" i "Polskie tradycje i obyczaje - rodzinne". One są tak pięknie opracowane, że mogłabym się nimi zachwycać bez końca :)

O dzieciakach też sobie przypomniałam i zamówiłam trzecią księgę "Poczytaj mi mamo" i kolejną część "Pana Kuleczki", a także kalendarz na przyszły rok z tym panem, na którego punkcie moja mała oszalała. Niech się dziewczę cieszy ;) 

Piękny stosik, pytanie tylko kiedy go ogarnę, bo jeszcze się nie rozprawiłam z poprzednim. Na dodatek jutro wypada kiermasz w Polskiej Szkole i symboliczną jedną książkę na pewno przygarnę. Oczywiście najchętniej wyszłabym z całym naręczem, ale mąż by mnie udusił ;)

 

niedziela, 18 listopada 2012

Czas już ogłosić wynik konkursu, który ogłosiłam z okazji drugich urodzin "Raptularza z Irlandii". Najbardziej spodobał mi się cytat wybrany przez Podkomisarz Bunny "nic na świecie nie zdarza się przez przypadek". Też wierzę w przeznaczenie, gdy znajduję się na rozstaju życiowych dróg, to wydarza się coś takiego, co popycha mnie tylko w jedną stronę. Poza tym rozbroiła mnie szczerość Podkomisarz o nie przeczytaniu żadnej z książek Paula Coelho i chęci zapoznania się z jego "Bridą". A więc książka ta powędruje do Podkomisarz :) Podobała mi się również wypowiedź Pani Ciekawskiej niestety nie mam tej ufności do wszechświata co ona, i od lat ciężko pracuję na swój wewnętrzny optymizm. Katorga można by rzec, ale się nie poddaję;)

Oto zwycięski post:

 

 PODKOMISARZ BUNNY

Nie miałam okazji zapoznać się jeszcze z twórczością Paulo Coelho, dlatego bardzo chciałabym przeczytać którąś z jego powieści, aby przekonać się, czy naprawdę są tak niezwykłe i zapadające na długo w pamięć. Spośród cytatów, jakie znalazłam, najbardziej spodobał mi się ten: "Nic na świecie nie zdarza się przez przypadek". Całkowicie pokrywa się on z moim postrzeganiem świata - wierzę w przeznaczenie oraz w to, że każda czynność, sytuacja w naszym życiu została z góry zaplanowana i bez względu na to, co zrobimy, nie unikniemy pewnych rzeczy.
Pozdrawiam ;)

 

Gratuluję :)

środa, 14 listopada 2012

Tę książkę kupiłam na wiosnę, ale okładka i pobieżne przejrzenie treści utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta lektura bardziej nadaje się na czas Halloweenowy. Czyli, że tak powiem koniec października/listopad. Jak sobie postanowiłam, tak też się stało. Kurzyła się do jesieni. Od niedawna mogę powiedzieć, że książka zaliczona i... uczucia względem niej co najmniej mieszane.

Nie jest to łatwa powieść, nawet zwolennicy Umberto Eco co do niej mają różne zdanie. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i chyba ostatnie.

Główny bohater jest antybohaterem. Przesiąknięty antysemityzmem. Zresztą, nie tylko nienawidzi Zydów, w innych narodach też dostrzega jedynie wady. Te jego pragnienie manipulowania masami ludzkimi, jest w tym tak odrażający, że w żaden sposób nie można z nim sympatyzować. I pewnie o to chodziło autorowi, aby czytelnik go potępił.

Z drugiej strony Simmonini jest jak dla mnie postacią choć trochę fascynującą. Cierpi na rozdwojenie jaźni i leczy się u doktora Freuda. Tak, dokładnie TEGO doktora, o którym wszystkim wiadomo. Jak on się męczy z tą wiedzą i niewiedzą o sobie. Jak doszukuje się prawdy. Pisze skrupulatne notatki i próbuje rozszyfrować swoje drugie ja. A to drugie ja - swoje pierwsze...

Były jednak takie momenty, które omijałam wzrokiem, czytałam pobieżnie lub zamykałam książkę i odkładałam na jakiś czas. Chodzi o satanizm. Przebieg czarnej mszy tylko przejrzałam, a wszelkie formułki i inne zaklęcia nie czytałam wcale. Na mocniejsze kawałki  reagowałam - łup książkę na półkę. Ale coś mnie do niej ciągnęło. Ten Simmonini to w końcu chory człowiek i zastanawiało mnie (mimo wszystko), jak jego losy potoczyły się dalej.

Ogólnie jest to książka o mocnym przesłaniu. Na wszelkie zło tego świata trzeba znaleźć winnego. W przypadku Chrześcijan łatwo było obarczyć winą za niepowodzenia Zydów. Tak powstały "Protokoły mędrców Syjonu", które były również wykorzystywane przez Hitlera w swojej ideologii. Ta książka mnie trochę przygnębiła. Mimo, że Simmonini jest postacią wymyśloną, autor daje do zrozumienia, że takie osoby były, są i będą na tym świecie - rządne zemsty, nie cofające się przed niczym , czerpiące ogromną satysfakcję za zniszczenia pewnych grup społecznych...

Podsumowując - cieszę się, że tę powieść mam już za sobą. Teraz czekają na swoją kolej książki o lżejszych tematach :)

czwartek, 01 listopada 2012

Tak wygląda budynek szkolny, w którym w soboty dzieci uczą się polskiego.

O powstaniu naszej szkoły można przeczytać w "Polskiej Gazecie".