wtorek, 24 lutego 2015

 

Trzecia część zdjęć z Gran Canarii to fauna i flora z Palmitos Park. Jest to moim zdaniem skrzyżowanie Zoo z ogrodem botanicznym plus występy ze zwierzętami. Celem parku jest dostarczenie wiedzy na temat konieczności ochrony bogactwa naturalnego poprzez rozrywkę. Najbardziej widowiskowy występ można obejrzeć w delfinarium, które zajmuje 3 tys. metrów kwadratowych, zawiera 3 baseny dla 5 delfinów. Delfinarium jest rozbudowywane i w przyszłości będzie w nim pływać 9 delfinów. Zwiedzający mogą się przekonać, jak bardzo zwinne i inteligentne są te zwierzęta. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem.

Oprócz delfinów były też pokazy ptaków egzotycznych i preriowych (między innymi orły, sokoły, sowy). Te 2 pokazy znajdowały się w amfiteatrze położonym na najwyższym punkcie parku (góry) otoczonym panoramicznym widokiem. Stąd można było obserwować akrobacje powietrzne w locie swobodnym. Ostatni pokaz jaki obejrzeliśmy to popisy cyrkowe papug.

Poza tym na terenie parku znajduje się Dom Motyli, a także Dom Storczyków, kolekcja kaktusów (niektóre osiągnęły wysokość do 4 m. ) i wiele, wiele innych ciekawych roślin. Atrakcją samą w sobie jest spacer alejkami, gdzie można obejrzeć ptaki, gady, ssaki. Niektóre wybiegi są udostępniane również zwiedzającym, dzięki czemu można z bardzo bliska obserwować zwierzęta :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 19 lutego 2015

 

Ciąg dalszy fotografii z Gran Canarii. Tym razem są to migawki z plaży Amadores. Kiedy przyjechaliśmy do Puerto Rico, było tu niewiele ludzi. Chłodna woda w Oceanie Atlantyckim zniechęca, ale z czasem amatorów kąpieli słonecznych i tych wodnych przybywało. Z każdym dniem plaża coraz bardziej się zapełniała. Miejsce to okazało się mieć o wiele więcej do zaoferowania turystom, niż początkowo sądziłam. Nawet ci, którzy oczekiwali wyjątkowych wrażeń znaleźli coś dla siebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małżonek wraca z treningu kolarskiego :)

 

 

 

A wieczorami po dniach pełnych wrażeń, graliśmy w szachy.

 

 

Dzisiaj mamy pochmurny i deszczowy dzień w Irlandii. Ogrzewam się myślą o słonecznych, kanaryjskich plażach :)

 

poniedziałek, 16 lutego 2015

 

Przez całą zimę byłam w miarę zdrowa, a kiedy przyszło mi jechać na wakacje, to się rozchorowałam na dobre. W dzień wyjazdu obudziłam się ze spuchniętą twarzą, bólem głowy i zapchanym nosem. Jednym słowem - zatoki. Poczłapałam do najbliższego marketu i zaopatrzyłam się w tabletki przeciwbólowe. Zapakowałam się w drogę praktycznie w kawałkach. Moje obawy, jak zniosę pobyt okazały się na szczęście bezpodstawne. Gran Canaria zaopiekowała się mną wyjątkowo czule. Klimat wyspy postawił mnie na nogi w dwa dni i obeszło się bez tabletek. Nie mogę jednak polecić tego miejsca jako uzdrowisko, ponieważ mąż dostał alergii, a kiedy wracaliśmy, na lotnisku spotkaliśmy przeziębionych Polaków z temperaturą. W góry wybrali się bez kurtek. Ale dosyć o chorobach.

Gran Canaria okazała się wyspą pełną przeciwieństw, dzięki czemu jest miejscem fascynującym. Poszarpane klify łączą się z piaszczystymi plażami. Wyniosłe góry poprzecinane są zacisznymi dolinami. Miasta prowadzące gwarne, nocne życie na wybrzeżach i ciche, ospałe wioski w górach. Roślinność również ciekawa. Kontrastujące ze sobą kwitnące bugenwille, delikatne wachlarze palm i nastroszone kaktusy, mięsiste liście roślin z rodziny gruboszowatych. W miastach i kompleksach wypoczynkowych roślinność jest sztucznie nawadniana.

Klimat bardzo suchy. Temperatura łagodna o tej porze roku. Ok. 20 stopni w dzień i 17 w nocy. Dla mnie w sam raz. Nie jestem zwolennikiem opalania się, spędzałam czas bardziej aktywnie - wędrówki i fotografowanie. Dzięki temu uniknęłam oparzeń słonecznych, a mimo to trochę się opaliłam. W sumie zrobiłam blisko 500 zdjęć. Teraz trudny wybór, które opublikować. Postanowiłam temat Gran Canarii podzielić na 3 części. Dzisiaj część I - Puerto Rico, czyli port, plaża, życie miejskie, a także hotel Bahia Blanca, w którym się zatrzymaliśmy. Zdjęcia robione zarówno w dzień, jak i w nocy. Fotografowanie to muszę przyznać było tam moje ulubione zajęcie, ale Gran Canaria to bardzo wdzięczny temat do robienia fotek :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 03 lutego 2015

 

Nie żebym narzekała na irlandzką zimę, bo to pikuś w porównaniu do tego co doświadczałam w Polsce, ale chłodno jakoś i nieprzyjemnie. Przymrozki w nocy, w dzień 3 - 5 stopni. W górach śnieg, ale w dolinach jak zawsze zielono. 

Na zdjęciu widok na górę Keadeen ( 655 n.p.m.).

 

 

 

A tu szersza perspektywa, oprócz góry Keadeen, po lewej stronie Spinans Hill. A na pierwszym planie nawet jakieś krzaczory kwitną na żółto, wiosna znaczy się blisko. Jak przyświeci słońce to bajka.

 

 

Teraz jednak planuję wyjechać  na Wyspy Kanaryjskie, a dokładnie na Gran Canarię. Wakacje w lutym z dwóch powodów. Małżonek jedzie trenować kolarstwo ze swoim klubem, będzie się szykować do sezonu, a ja chciałabym w wiosnę i lato nie wybierać się za granicę. Nastawiona jestem na zwiedzanie Irlandii, a dokładnie mam w planie głównie ogrody.

Nigdy jeszcze nie wyjeżdżałam tak daleko, więc jestem lekko podekscytowana. Mam nadzieję, że zrobię mnóstwo ciekawych zdjęć w Puerto Rico. Zaczynam pakować walizki ... , a po powrocie powinna być już wiosna w Irlandii :)