środa, 15 stycznia 2014

W Polsce - pamiętam, że na koncerty WOŚP chodziłam, aczkolwiek nie każdego roku.

Na Owsiaka trafiłam, ale nie z okazji WOŚP, tylko był prezenterem na festiwalu w Łęknicy.

Syn po urodzeniu skorzystał z programu Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków sfinansowanego przez WOŚP.

W Irlandii nadrabiam zaległości ;) 22.Finał WOŚP i jestem w sztabie w Carlow, a dokładnie w komisji podliczającej pieniądze.

Zebraliśmy 1172,32 euro i 49,70 zł - suma, której żeśmy się nie spodziewali. Hojność darczyńców nas pozytywnie zaskoczyła :)

 

 

 U góry zespół wokalno-muzyczny "Polskie Słowiki".

 U dołu siedzę w środku dumna jak paw, dzierżąc w rękach puszkę. Ale roboty z tym miałyśmy, że hej.

 

 

 

 

 

 

Sie ma do następnego roku :)

piątek, 10 stycznia 2014

 

Postanowień noworocznych u mnie nie będzie, raczej realizowanie postanowień, które sobie już dawno obmyśliłam i systematycznie z wielkim zapałem lub z przymusem wykonuję, zależnie od nastroju, i kierunku wiatru. Bo raz idzie się z wiatrem, a czasem wiatr w oczy. Enigmatycznie tak opisuję, ale nie mam chęci publicznie się aż tak "wywnętrzniać". Co sobie postanawiam od jakiegoś czasu i konsekwentnie się tego trzymam,  to przede wszystkim się nie spinać, nabierać dystansu i nie dać się wciągać w kocioł czyiś frustracji. Od razu życie robi się łatwiejsze.

Ostatnio przeczytałam kolejną książkę Ligockiej. Trochę słabsza niż poprzednie, taki zbiór felietonów spięte razem. Ale jedno zdanie utkwiło mi w pamięci: "Miłość to radość z czyjegoś istnienia". Podoba mi się ta prostota tego stwierdzenia. Nie ma w nim chęci posiadania, przymusu, ciśnienia, zachłanności, tylko zwykłe cieszę się, że jesteś. I takie uniwersalne, bo można podpiąć nie tylko mężczyznę, ale i dziecko, zwierzaka, przyjaciół... Lubię sobie je powtarzać, jak mantrę.

Wracając do postanowień to chciałabym częściej eksperymentować w kuchni z nowymi przepisami, ale skoro normalnie się nie mogę zmobilizować to i zmiana daty i szumny Nowy Rok raczej nie pogoni mnie do galopu. Ale fajnie by było, coś nowego spróbować. No i o zdrowie, też by się przydało zadbać, porobić jakieś badania. Natomiast małżonek pogania mnie do wypełniania formularzy, niektóre wzięłam na przeczekanie i są już nieaktualne, więc przez lenistwo oszczędziłam sobie roboty, ale są i takie, za które wziąć się trzeba, bo same się nie zrobią.

I tak dreptam sobie powolutku...