piątek, 18 sierpnia 2017

 

Będąc w Kudowie Zdrój o czym będzie w następnym wpisie, zajrzeliśmy do Pstrążnej, wiejskiej dzielnicy tego miasta. Tam znajduje się Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego czyli Skansen w Pstrążnej, działa on od 1984 r. Położony na malowniczym wzgórzu posiada zabytkowe obiekty drewnianej architektury ludowej. Na szczycie wzgórza stoi wiatrak, z tego też miejsca rozpościera się piękny widok na cały Skansen. Zbudowano tu też amfiteatr ludowy, gdzie odbywają się okoliczne uroczystości. W każdy domu można obejrzeć sprzęty i przedmioty używane w XVIII, XIX i na początku XX w. a także wystawy rękodzieła, rzemiosła artystycznego czy malarstwa. Uroku dodają temu miejscu ule, a także obecność zwierząt takich, jak owce i kozy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 07 sierpnia 2017

 

Na bazaltowym, powulkanicznym wzgórzu (389 m n.p.m.) w malowniczej scenerii znajduje się Zamek Grodziec, który jest z jedną z najpiękniejszych rezydencji gotycko-renesansowych w Polsce. Ze względu na urodę stał się planem filmowym do wielu produkcji polskich i zagranicznych. Tu kręcono między innymi "Przyłbice i kaptury" czy "Wiedźmina". Zamek przyciąga wielu turystów bogatym kalendarzem imprez ( majówka, piknik rodzinny , turnieje rycerskie, jarmark bożonarodzeniowy i wiele innych). Kilka zdjęć z tego urokliwego miejsca :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 30 lipca 2017

 

Podczas pobytu w Polsce odwiedziliśmy kilka interesujących muzeów.

Pierwsze to Muzeum Kargula i Pawlaka w Lubomierzu, poświęcone trylogii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć". Można tam obejrzeć rekwizyty wykorzystane przy kręceniu filmu jak: granat do świątecznego ubrania czy fragment płota,  przy którym kłócili się bohaterowie. Muzeum jest w posiadaniu pierwszej kopii filmu "Sami swoi", z której był odtwarzany podczas prapremiery w 1967 r. Oprócz muzeum warto też obejrzeć rynek Lubomierza, gdzie były kręcone niektóre sceny.

 

 

 

 

 

Następne to Muzeum Miejskie w Bolesławcu, a dokładnie Dział Ceramiki Bolesławieckiej. Zbiory są tam gromadzone od 1967 r. i obecnie muzeum  posiada 6 tys. eksponatów. Jest największą tego typu kolekcją na świecie. Na ekspozycji stałej można obejrzeć najstarsze naczynia z XV, XVI i XVII w. wydobyte w 2007 r. Z 18 tys. fragmentów ceramiki udało się odtworzyć 101 naczyń: garnki, dzbany, misy i talerze.

 

 

 

W muzeum prezentowana jest kopia Wielkiego Garnca Mistrza Joppego. To ceramiczne naczynie, uznawane za największe na świecie, powstało w 1753 r.i mierzyło ponad 2 m wysokości i prawie 2000 litrów pojemności.

 

 

 

Poniżej wystawa przed jednym z bolesławieckich sklepów, gdzie kupiliśmy pamiątki z ceramiki.

 

 

 

Kolejne to Muzeum Łużyckie w Zgorzelcu, które rozpoczęło działalność w 2007 roku z inicjatywy stowarzyszenia "Euroopera", znane w środowisku lokalnym z działań na rzecz rozwoju kulturalnego miasta i regionu. Muzeum posiada wystawę stałą pt. "W łużyckiej izbie". Szczególnie polecam tę wystawę dzieciom ponieważ, w każdej izbie można nie tylko obejrzeć eksponaty, ale również posłuchać łużyckich legend np. o podłym karczmarzu z Zawidowa czy co się wydarzyło w zamku w Trzcińcu pod Bogatynią.

 

 

 

 

Ostanie muzeum, które dziś prezentuję to "Muzeum Zabawek" w Kudowie Zdrój, miejsce obowiązkowe do odwiedzenia przez dzieci, ale i rodzice nie pożałują. Do wejścia zachęca Rumcajs z rodziną, znani bajkowi bohaterzy. W środku znajduje się największa wystawa zabawek w Polsce. Od starożytności po lata 80 - te XX w. Są tu teatrzyki domowe, szopki bożonarodzeniowe, zabawki znane z filmów, lalki, zabawki blaszane, militaria czy czasopisma dla dzieci. Dzięki tej wystawie nasze dzieci zobaczyły czym bawiliśmy się, kiedy my byliśmy dziećmi. Wspaniała podróż w przeszłość  :)

 

 

 

 

 

niedziela, 23 lipca 2017

 

Ostatnio spędziliśmy dwa tygodnie w Polsce i był to bardzo aktywny czas, ponieważ w tak krótkim czasie chcieliśmy zwiedzić jak najwięcej. Zrobiłam ponad 500 zdjęć i teraz ostra selekcja - opublikuję tylko te najlepsze. Zacznę od Gór Stołowych, które są bardzo popularne wśród wycieczek szkolnych, gdyż na niewielkim obszarze można zobaczyć bardzo wiele i nie są to zbyt męczące trasy.  Mój syn odkrył niedawno, że bardzo lubi wspinać się po górach, więc ta wycieczka była zorganizowana pod niego. Przeszliśmy dwie trasy. Na Szczeliniec Wielki i Błędne Skały.

Szczeliniec Wielki to najwyższy szczyt w Górach Stołowych (919 m.n.p.m.), trasa na ten szczyt udostępniana jest dla turystów od 1790 roku, kiedy to Franciszek Pabel oprowadził po nim Cesarza Prus Fryderyka Wilhelma II. Był tu też Johann Wolfgang Goethe i John Quincy Adams. Szczeliniec jak sama nazwa wskazuje posiada wiele szczelin, przez które trudno się przecisnąć, ale ile frajdy przy tym. Trasa bardzo dobrze utrzymana: schody, deski, bloki skalne, dzięki którym nie ugrzęźniemy w błocie podczas zwiedzania, i oczywiście barierki dla bezpieczeństwa.

 

 

 

Słynna skała zwana "Małpolud".

 

 

 

 

 

Błędne Skały są labiryntem wąskich przejść pomiędzy wysokimi na 6-8 m skałami piaskowcowymi. Dzięki specyficznemu mikroklimatowi szczelin żyje tu niewielki pająk Batyphantes eumenis, będący pamiątką ostatnich zlodowaceń. Na szczęście nie mieliśmy okazji się spotkać oko w oko na szlaku;)

 

 

Skała "Kurza Stopka".

 

 Granica polsko-czeska.

 

 

 Skała "Siodło"

 

 

wtorek, 20 czerwca 2017

 

Do Dublina jeżdżę niechętnie. Głównie dlatego. że muszę się tam pokazać, bo albo mam tam egzaminy, albo badania w szpitalu, tudzież inne ważne spotkania. Do tego dołożyć trzeba korki, które zniechęcają mnie do turystyki i właściwie Dublina na moim blogu prawie nie ma. Dlatego tym bardziej cieszę się, że ostatnia wizyta była związana z ważnym dla mnie osobiście wydarzeniem. Bardzo długo czekałam, na stand-up Wojciecha Cejrowskiego w Irlandii. Mam w posiadaniu wszystkie jego książki podróżnicze i długo się zastanawiałam, którą wziąć ze sobą na występ i podsunąć do podpisu. Zdecydowałam się na "Gringo wśród dzikich plemion", bo to była pierwsza jego książka, którą przeczytałam i wtedy też zdecydowałam, że muszę mieć pozostałe.

Cejrowski dba też o dobre jakościowo wydanie książek innych podróżników, np. Arkadego Fiedlera czy Tony Halika. Do Fiedlera mam jeszcze sentyment z dzieciństwa, kiedy to jako 10- latka przeczytałam "Wyspę kochających lemurów". Książkę tą moja mama wygrała w krzyżówce, wydanie z 1986 roku, mam ją tutaj w Irlandii. W ubiegłym roku kupiłam dwie książki Fiedlera, które Cejrowski opracował tzn. są w nich te fragmenty, które za PRL-u były ocenzurowane i się nie ukazały, jak i te które autor musiał pod wpływem cenzury napisać, bo inaczej nie zostałby wydany. Tak więc jest tam wszystko i do tego z pięknymi zdjęciami.

Stand-up "Prawo dżungli" trwał przez dwie godziny i praktycznie przez dwie godziny turlaliśmy się ze śmiechu. Nic więcej nie napiszę, bo to trzeba samemu zobaczyć. W Polsce Cejrowski ma około 60 występów rocznie, zawsze z pełną salą, a to jest najlepszą reklamą :)

 

 

 

 

 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

 

W dniach 7 - 13 czerwca odbywa się, jak co roku Carlow Art Festival. Z bogatego programu artystycznego wybrałam tylko propozycje tzw. przyjazne rodzinom. Najciekawszy moim zdaniem był francuski teatr-karuzela De La Toupine, napędzany siłą mięśni rodziców. Dzieci wsiadają na krowy, ale nie są to zwyczajne krowy. Tu artystom dopisała wyobraźnia, bo karuzela kręci się z krowo-samolotem, krowo-aniołem, krowo-żółwiem, krowo-pszczołą czy krowo-rakietą. Każde dziecko dostało obrożę z dzwonkiem , którą zawieszało na wybraną przez siebie krowę. Rodzice dojąc dużą, mechaniczną krowę wprawiają w ruch karuzelę, inna osoba kręci korbą uruchamiając muzyczną maszynę z 19 krowimi dzwonkami. Mój małżonek udzielił się sprawie i wraz z innym ojcem doił mechaniczną krowę. Dzieci były zachwycone :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Krowo-pszczoła, gdyby ktoś nie rozpoznał ;)

 

wtorek, 23 maja 2017

 

Niedawno byliśmy w hrabstwie Tipperary  i odwiedziliśmy Rock of Cashel. Znajduje się tu zespół średniowiecznych budowli sakralno-obronnych. Nazwa Cashel oznacza twierdzę. Według legendy przelatywał nad tym miejscem Szatan, trzymając w zębach wielki głaz. Kiedy dostrzegł on św. Patryka, który postanowił tutaj wybudować nowy kościół z wściekłości cisnął głazem. Miejsce to jest dzisiaj bardzo popularne wśród turystów i trzeba się liczyć z tym, że jest tu dość tłoczno. Może w dzisiejszych czasach nie ma tu warunków do kontemplacji, ale za to nadal są piękne widoki roztaczające się na okolicę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 W irlandzkich sklepach z pamiątkami bardzo popularne są produkty z wełny. W końcu owca jest nieoficjalnym symbolem Irlandii :)

 

poniedziałek, 15 maja 2017

 

Wells House przyciąga turystów przez cały rok, nie tylko w maju.  Ma bardzo bogatą ofertę wydarzeń jak teatry, festyny, piknik z misiem, zabawa dla księżniczek i rycerzy, zjazd starych samochodów i wiele, wiele innych. My trafiliśmy na klauna, który zabawiał i obdarowywał każde dziecko balonem. Do Wells House można się wybrać i bez okazji. Piękny dom, wiktoriański ogród, spacer po lesie ścieżkami. Przy drzewach umocowane są malutkie drzwiczki do  domków wróżek, szczególna atrakcja dla dziewczynek. Jest też plac zabaw, strzelnica, farma z gospodarskimi zwierzętami. Poniżej kilka zdjęć z wiosennego, niedzielnego spaceru :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 01 maja 2017

 

W mieście Waterford, między Placem Katedralnym a Pałacem Biskupim, znajduje się Muzeum średniowiecza. Oficjalnie otworzył je w 2013 roku premier Irlandii Enda Kenny. Sam budynek muzeum zrobił na mnie duże wrażenie. Umiejętne połączenie nowoczesnego stylu z częściami zabytkowymi. Zwiedzanie zaczyna się od recepcji, schodząc spiralnymi schodami z XIII wieku do średniowiecznej komory zwanej Salą Chórów, powstałą w 1270 roku.

Z wszystkich wspaniałych eksponatów, najbardziej mnie zainteresował miecz i kapelusz Williama Wyse, które otrzymał od króla Henryka VIII. William dorastał na dworze królewskim razem z Henrykiem. Był jego przyjacielem i powiernikiem. Potem William objął stanowisko burmistrza Waterford i dowiódł on swojej lojalności podczas buntu w Irlandii w 1543 roku. William Wyse osobiście skorzystał na przyjaźni z Henrykiem VIII. Gdy król rozwiązał klasztory w Anglii i Irlandii, otrzymał on tysiące hektarów ziemi kościelnej. Miecz i kapelusz to symbole uznania przez króla, które można dziś oglądać w muzeum w Waterford.

Niedawno przeczytałam książkę o Elżbiecie I, córce Henryka VIII pt. "Królewska Heretyczka" Magdaleny Niedźwiedzkiej. Nawiasem mówiąc książka zawiera tylko 900 stron ;) To była dla mnie duża przyjemność połączyć czytanie książki i móc obejrzeć eksponaty z tamtego okresu :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 21 kwietnia 2017

 

Wielkanoc można przesiedzieć przed stołem i telewizorem, kto jak lubi, ale to nie dla mnie. Oczywiście szykuję specjalne dania na tę okazję, ale niech tylko pogoda będzie sprzyjająca, to już w domu nie usiedzę. Tak było w drugi dzień świąt. Pokazało się nieśmiało słońce i szybka decyzja - jedziemy do Waterford. Dziś pierwsza część wycieczki.

W hrabstwie Waterford leży nadmorskie miasteczko Tramore. Pewnie bym tam nawet nie zajrzała, ale trafiła mi się broszura o tamtejszym Japońskim Ogrodzie. Powstał on całkiem niedawno, otwarty dla zwiedzających od 2015 roku. Jest jeszcze mało znany, ale myślę że wkrótce się to zmieni.

Ale jak powstał i po co? Wiąże się to z ciekawą historią. Otóż w 2012 roku profesor Bon Koizumi wraz z żoną przyjechał z wizytą do Tramore.  Jego dziadek Lafcadio Hearn spędził w tym miasteczku dzieciństwo. Potem wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, a następnie jako korespondent prasowy wylądował w Japonii, gdzie postanowił osiąść. Z czasem ożenił się z Japonką - babcią Bon Koizumi. Na początku uczył angielskiego w szkole, potem wykładał literaturę angielską na Cesarskim Uniwersytecie w Tokio. Sam władał biegle japońskim i pisał w tym języku książki, które przyniosły mu sławę na świecie. Hearn z czasem zapomniany, w Japonii nadal jest uważany za pisarza narodowego, ponieważ z pasją opisywał kulturę, folklor, obyczaje i wierzenia Japończyków.

Wizyta profesora Bon Koizumi zaowocowała w przyszłości współpracą irlandzko-japońską. Dzięki przychylności władz hrabstwa Waterford, prywatnych sponsorów, japońskiej fundacji, a także dzięki pracy wolontariuszy powstał piękny ogród upamiętniający życie pisarza Lafcadio Hearna. Głównym źródłem inspiracji był jego esej pt. "W ogrodzie japońskim" opublikowany w 1892 roku. W projekcie wykorzystano wiele japońskich roślin, nadających się do uprawy w irlandzkim klimacie. Ogród Lafcadio Hearna to wyjątkowe miejsce. Łączy symbolizm duchowy i tradycyjną architekturę wschodu z zachodnią biografią. Dodam, że ogród nie jest jeszcze dokończony i w tym roku planowane są prace nad kolejnymi częściami ogrodu. Tak więc warto tu będzie jeszcze zajrzeć w przyszłości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 16 kwietnia 2017

 

Najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Swiąt Wielkanocnych, smacznego jajka, mokrego dyngusa oraz samych miłych chwil w rodzinnym gronie.

 

 

 

 

 

niedziela, 19 marca 2017

 

Jeszcze chłodno, chociaż czasem trafi się cieplejszy dzień. Wiosna powoli się rozkręca. Na zdjęciach poniżej nasz pierwszy w tym roku spacer po starym ogrodzie Altamont. Miejsce to odwiedzamy bardzo często w sezonie wiosenno-letnim.

Jak co roku planuję odwiedzić kilka ogrodów, których jeszcze nie widziałam. Jest to świetna okazja do odkrycia nowych miejsc w Irlandii, a poza tym cudowny czas do spędzenia na wolnym powietrzu.

W tym roku będą nie tylko wycieczki po Irlandii, ale też jedna wizyta zagraniczna - do Polski. Chociaż to dopiero będzie w lipcu, to już nie mogę się doczekać :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 12 marca 2017

 

Od lutego Visual w Carlow poleca wzięcie udziału w "The Playground Project", który zawiera warsztaty i wystawę z pracami Rhone Byrne, Toma Watta i Evy Rothschild. Wystawa została zorganizowana przy współpracy Kunsthalle Zurich ze Szwajcarii. Prace można obejrzeć do 21 maja.

Do Visual warto przede wszystkim zabrać ze sobą dzieci, ponieważ galeria zamieniła się w... plac zabaw. W czasie kiedy dzieci mają okazję wspinać się, poskakać, poślizgać, ulepić domek z piasku, czy porysować, dorośli mogą obejrzeć wystawę fotograficzną rozwieszoną na ścianach galerii. Fotografie przedstawiają historię placów zabaw, które były produktem ubocznym uprzemysłowionych miast XX wieku. Dawniej nie były tak ładne, kolorowe i funkcjonalne jak teraz, ale nie to było wtedy najważniejsze. To na placach zabaw spotykaliśmy kolegów, zawieraliśmy pierwsze przyjaźnie, odkrywaliśmy nowe rzeczy nie dbając o bezpieczeństwo, uczyliśmy się rozwiązywać konflikty. Te pierwsze doświadczenia już często zapomniane, a jak bardzo bezcenne w późniejszym dorosłym życiu.

Poniżej kilka zdjęć z wystawy :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 24 lutego 2017

 

Będąc przejazdem w Newbridge w hrabstwie Kildare wstąpiłam do The Newbridge Silverware. Tam w firmowym sklepie można kupić upominki, biżuterię czy sztućce. Dla mnie jednak główną atrakcją było Muzeum Ikon Stylu, które znajduje się na piętrze sklepu. Muzeum posiada kolekcję strojów i dodatków światowych gwiazd takich jak: Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, Księżna Diana, Liza Minnelli, The Beatles, Michael Jackson, Marilyn Monroe, Grace Kelly, Elvis Presley, Barbra Streisand i wiele, wiele innych. Zawsze będzie to dla mnie zaskakujące że rzeczy, których właścicielami są lub były osoby sławne automatycznie zyskują na wartości. Ciekawa ile warta jest w całości ta wystawa ? W każdym razie muzeum dla odwiedzających jest bezpłatne chyba, że ktoś chce obejrzeć ją z przewodnikiem.Wtedy trzeba specjalnie zarezerwować miejsce, a opłata wynosi 5 euro od osoby.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 07 lutego 2017

  

Kiedy pogoda nie dopisuje, a chciałoby się aktywnie spędzić czas z rodziną,  dobrym wyborem może być Mini Golf w Naas w hrabstwie Kildare. Został on założony w 2007 roku i był pierwszym krytym obiektem Mini Golfa w Irlandii. Odwiedzany chętnie przez wycieczki szkolne, a także rodziny z dziećmi. Dużo tropikalnej zieleni, wodospad i fontanna uprzyjemniają pobyt, a różnorodność przeszkód i torów sprawiają, że gra w Mini Golfa jest bardzo wciągająca.

 

 

 

 

 

 

 

Po aktywnym spędzaniu czasu trzeba się posilić. Po uprzednim przejrzeniu ofert restauracji w Naas, nasz wybór padł na Siblings Home Cooked, gdzie podają świeżo przygotowane potrawy z lokalnych produktów.

 

 

Sałatka z łososiem

 

Duszona wołowina

 

 

 Dzieci szczególnie polecają smoothie  czyli koktajl z mleka, jogurtu i owoców. Tak szybko pochłonęły zawartość kubków, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale to jest chyba najlepsza rekomendacja :)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33